Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Anna Bågenholm – kobieta, która oszukała śmierć

Więcej od tego autora

Czas czytania: 3 minuty

80 minut pod lodem i jeden cud

20 maja 1999 roku, północna Norwegia. Śnieg skrzypi pod nartami, powietrze jest czyste i ostre jak szkło, a słońce odbija się w tafli zamarzniętego strumienia. 29-letnia Anna Bågenholm, młoda lekarka z Tromsø, spędza dzień na nartach z przyjaciółmi. Wydaje się, że to zwykły wiosenny wypad – kilka zjazdów, trochę śmiechu, rozmowy o pracy. Ale wystarczy jeden skręt, chwila nieuwagi… i pęka lód.

Anna wpada do lodowatej wody. W jednej sekundzie ciepło zamienia się w paraliżujący chłód. Próbuje się wydostać, ale tafla lodu nad nią jest twarda jak stal. Nie może znaleźć wyjścia. Woda ma zaledwie kilka stopni – zabójcze zimno wdziera się w ciało, spowalnia każdy ruch, każdy oddech.

„Nie jest się martwym, dopóki nie jest się ogrzanym i martwym”

A jednak znajduje maleńką kieszeń powietrza pod lodem. Przez czterdzieści minut oddycha – płytko, z trudem, jakby trzymała się życia na cienkiej nici. W końcu jej serce przestaje bić. Cisza. Ratownicy docierają po osiemdziesięciu minutach, wydobywają ją z wody, ale ciało jest zimne jak marmur. Termometr wskazuje 13,7°C – temperaturę, przy której nikt jeszcze nie przeżył.

Nie ma pulsu. Nie ma oddechu. Nie ma żadnych oznak życia.

A jednak w szpitalu w Tromsø lekarze nie chcą się poddać. Kierują się zasadą, która przejdzie do historii:

„Nie jest się martwym, dopóki nie jest się ogrzanym i martwym.”

Podłączają jej ciało do maszyny serce–płuca, zaczynają powoli ogrzewać krew – stopień po stopniu, z precyzją i cierpliwością, jakby prowadzili rozmowę z życiem, które jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Mijają godziny. Wreszcie, przy 30°C, dzieje się coś, czego nikt się nie spodziewał: serce Anny znów zaczyna bić.

Powrót z drugiej strony

Nie cud, lecz upór, wiedza i wiara w sens walki. Po kilku tygodniach Anna otwiera oczy. Mówi, chodzi, śmieje się. Po dwóch miesiącach tortur i intensywnej rekonwalescencji mózg Anny działa perfekcyjnie, jakby śmierć o niej zapomniała. Po trzech miesiącach wraca do pracy – jako radiolog, w tym samym szpitalu, w którym ją uratowano.

Dziś, gdy mówi o tamtym dniu, nie robi z tego legendy. Po prostu się uśmiecha i mówi cicho:

„Miałam szczęście.”

Ciekawostki

• To jeden z najdłuższych udokumentowanych przypadków zatrzymania krążenia, po którym człowiek wrócił do pełni zdrowia.
• Jej przypadek zmienił procedury ratownicze na całym świecie – odtąd zawsze ogrzewa się ciało przed stwierdzeniem zgonu po wychłodzeniu.
• BBC i Discovery Channel nakręciły o niej dokument „Miracle in the Ice”.
• Anna do dziś utrzymuje kontakt z ratownikami, którzy wydobyli ją spod lodu.
• A jej serce – to samo, które przestało bić na 80 minut – wciąż pracuje bezbłędnie.

Dlaczego warto o niej pamiętać?

Bo to historia o tym, że życie potrafi być bardziej uparte niż śmierć.
O tym, że nauka i ludzka determinacja mogą dokonać rzeczy, które jeszcze wczoraj wydawały się niemożliwe.
I że dopóki tli się choćby iskra – nigdy nie wolno przestać wierzyć, że coś jeszcze może zadziałać.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze