Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Arthur Rimbaud – Życie w rytmie buntu i milczenia

Więcej od tego autora

Czas czytania: 2 minuty

Arthur Rimbaud – chłopiec, który podpalił literaturę

Arthur Rimbaud (1854–1891) to ten typ człowieka, który pojawia się nagle, wywraca wszystko do góry nogami i znika, zanim świat zdąży go zrozumieć. Urodził się w Charleville, w zwyczajnej rodzinie, ale zwyczajny nigdy nie był. Pisał wiersze, które brzmiały, jakby napisała je przyszłość – drapieżne, szalone, genialne. Zanim skończył dwadzieścia lat, zdążył odmienić poezję francuską i pokazać, że sztuka może być aktem buntu.

Poezja jak eksplozja

Rimbaud pisał tak, jak żył – bez hamulców. W „Sezonie w piekle” i „Iluminacjach” widać młodego człowieka, który nie godzi się na żadne granice. Chciał „rozstroić wszystkie zmysły”, żeby zobaczyć więcej niż inni. Dla niego poezja nie była ozdobą, tylko eksperymentem – próbą dotknięcia tego, co nieuchwytne. Nie kalkulował. Pisał jak ktoś, kto wie, że każde zdanie może być ostatnim.

Rimbaud i Verlaine – miłość, skandal, destrukcja

Z Paulem Verlainem połączyło go coś więcej niż przyjaźń. Ich relacja była burzliwa jak letnia burza – namiętna, pełna pasji, ale też destrukcyjna. Rimbaud miał zaledwie 17 lat, gdy wciągnął Verlaine’a w ten szalony taniec. Były w tym zachwyty, awantury, ucieczki i w końcu – strzał z rewolweru. Verlaine trafił do więzienia, a Rimbaud… po prostu zniknął z literackiego świata.

Odejście od poezji i wędrówka w głąb świata

Kiedy miał 20 lat, przestał pisać. Zupełnie. Spakował się i ruszył w świat – był w Holandii, Egipcie, na Cyprze i w Abisynii (dzisiejszej Etiopii). Handlował kawą, bronią, kością słoniową. Jakby chciał udowodnić, że da się żyć bez słów. Zmarł wcześnie, po amputacji nogi, w Marsylii. Ale legenda, którą po sobie zostawił, jest większa niż jego biografia.

Arthur Rimbaud stojący przed drzewem w Harar w Etiopii, około 1883 roku, po tym, jak wyrzekł się poezji

Ciekawostki

Najważniejsze utwory napisał przed dwudziestką.
Uciekał z domu, pieszo przemierzając setki kilometrów.
• W Afryce prowadził interesy z bronią – ironia losu dla byłego poety.
Jim Morrison i Patti Smith uznawali go za swojego duchowego patrona.
• Nie cierpiał, gdy mówiono o nim „poeta” – twierdził, że to przeszłość, której nie chce pamiętać.

Dlaczego warto o nim pamiętać?

Arthur Rimbaud był jak kometa – pojawił się, rozświetlił niebo i zgasł, zostawiając po sobie długi ślad. Pokazał, że bunt i sztuka mogą iść ramię w ramię. I że nie trzeba żyć długo, żeby zostawić po sobie coś, o czym mówi się przez kolejne stulecia.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze