Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Życie to cierpienie… i inne mądrości Schopenhauera

Więcej od tego autora

Czas czytania: 2 minuty

Arthur Schopenhauer – filozof, który nie znosił ludzi, ale pokochał psy

Arthur Schopenhauer to człowiek, który prawdopodobnie nie nadawałby się na motywacyjnego coacha. Gdyby żył dziś, jego książki miałyby tytuły w stylu „Życie jest cierpieniem, więc się przyzwyczaj” albo „Jak zaakceptować, że wszystko jest bez sensu”. A jednak – mimo pesymistycznego podejścia do życia – stał się jednym z najbardziej wpływowych filozofów w historii. Jego ponure teorie fascynowały i inspirowały takich gigantów jak Nietzsche, Freud czy Einstein. No i, co ciekawe, chociaż nie znosił ludzi, to kochał psy.

Kto to właściwie był?

Arthur Schopenhauer urodził się 22 lutego 1788 roku w Gdańsku. Jego ojciec był bogatym kupcem, matka – pisarką, a on sam… cóż, był po prostu skomplikowanym człowiekiem. Już w dzieciństwie objawił się jako introwertyk, który miał trudności w relacjach z ludźmi. Można powiedzieć, że to klasyczny przypadek „człowieka, który nie pasował do świata”. Studiował filozofię, literaturę, a nawet medycynę, ale jego prawdziwą pasją było analizowanie, dlaczego życie jest jednym wielkim rozczarowaniem.

Świat jako wola i wyobrażenie

Najważniejszym dziełem Schopenhauera była książka „Świat jako wola i wyobrażenie”. Jeśli tytuł brzmi dla ciebie tajemniczo – spokojnie, filozofia Schopenhauera da się wyjaśnić w kilku zdaniach. Według niego świat, jaki widzimy, nie jest obiektywną rzeczywistością, lecz naszą interpretacją. Co więcej, wszystko w życiu jest napędzane przez ślepą, irracjonalną wolę – nie mamy kontroli nad tym, co robimy, bo kierują nami instynkty i pragnienia. A to prowadzi do cierpienia. I jeszcze większego cierpienia.

Podsumowując: życie to ciągła walka, nasze pragnienia nigdy nie zostaną w pełni zaspokojone, a cierpienie jest nieuniknione. Miło, prawda?

Ludzie? Nie, dziękuję. Psy? O tak!

Schopenhauer nie był fanem ludzkości. Twierdził, że większość ludzi jest głupia, egoistyczna i denerwująca, dlatego wolał spędzać czas w samotności. Ale uwaga – miał słabość do zwierząt, a zwłaszcza do psów! Jego ukochany pudel, Atma, towarzyszył mu przez wiele lat i był dla niego lepszym towarzyszem niż jakikolwiek człowiek. Schopenhauer uważał, że zwierzęta są autentyczne i nie udają, czego nie można powiedzieć o ludziach.

Niezrozumiany geniusz

Choć dziś Schopenhauer jest jednym z najbardziej znanych filozofów, za życia nie miał lekko. Jego książki nie sprzedawały się najlepiej, a on sam czuł się niedoceniony. Zazdrościł Heglowi, który w tamtych czasach był gwiazdą filozofii, i publicznie go krytykował. Niestety, mało kto wtedy traktował Schopenhauera poważnie. Dopiero pod koniec życia jego myśli zaczęły zyskiwać popularność.

Ciekawostki o Schopenhauerze, które mogą cię zaskoczyć

  • Przewidział psychoanalizę. Jego teoria o irracjonalnej woli i nieświadomych pragnieniach zainspirowała później Zygmunta Freuda.
  • Miał obsesję na punkcie kobiet… ale ich nie znosił. Twierdził, że są mniej inteligentne od mężczyzn, co dziś zdecydowanie nie przysporzyłoby mu fanów.
  • Był kłótliwy i impulsywny. Kiedyś wypchnął staruszkę ze schodów, bo przeszkadzała mu swoją głośną rozmową. Musiał później płacić jej odszkodowanie do końca jej życia.
  • Jego poglądy na buddyzm były nowatorskie. Uważał, że buddyzm najlepiej opisuje naturę cierpienia, co w XIX wieku było dość nietypowe dla europejskiego myśliciela.
  • Uważał, że najlepszym sposobem na życie jest… samotność. Był przekonany, że im mniej mamy kontaktu z ludźmi, tym lepiej dla naszego zdrowia psychicznego.

Schopenhauer – filozof na trudne czasy

Choć jego wizja świata jest mroczna, trudno odmówić jej pewnej logiki. Schopenhauer doskonale rozumiał ludzkie pragnienia i to, dlaczego nigdy nie jesteśmy do końca szczęśliwi. W pewnym sensie był jednym z pierwszych „realistów” filozofii – zamiast mówić ludziom, że powinni szukać szczęścia, tłumaczył im, dlaczego nigdy go nie znajdą.

Dziś, w czasach wiecznego pędu, mediów społecznościowych i presji na bycie „happy”, jego pesymizm wydaje się niemal… odświeżający. Może warto czasem spojrzeć na życie tak, jak on – zaakceptować, że nie zawsze będzie kolorowo, a potem… po prostu pogłaskać psa i iść dalej.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze