Andrew Carnegie – człowiek, który najpierw zgromadził fortunę, a potem próbował nadać jej sens
Andrew Carnegie należy do tych postaci, przy których łatwo popełnić błąd i napisać prostą bajkę o biednym chłopcu, który ciężką pracą został jednym z najbogatszych ludzi świata, po czym szlachetnie rozdał majątek. Tyle że jego życie jest znacznie ciekawsze właśnie dlatego, że nie mieści się ani w legendzie dobroczynnego milionera, ani w opowieści o bezwzględnym kapitaliście.
Urodził się 25 listopada 1835 roku w szkockim Dunfermline. Kiedy miał dwanaście lat, jego rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych i osiadła w Pensylwanii. Carnegie zaczął pracować bardzo młodo – najpierw w przędzalni bawełny, potem jako chłopiec telegraficzny, operator telegrafu i pracownik Pennsylvania Railroad. I właśnie kolej okazała się jego prawdziwą szkołą biznesu. Nie tylko nauczył się tam, jak działa wielkie przedsiębiorstwo, ale przede wszystkim zrozumiał, że naprawdę duże pieniądze zarabia się nie samą pracą, lecz własnością, inwestycją, technologią i skalą.
Od syna tkacza do króla stali
Carnegie inwestował w kolej, mosty, ropę i przemysł ciężki, ale prawdziwe imperium zbudował na stali. W drugiej połowie XIX wieku Stany Zjednoczone rosły w tempie, które dziś nazwalibyśmy infrastrukturalnym szaleństwem – potrzebowały torów, mostów, fabryk, wieżowców i maszyn. Carnegie znakomicie wyczuł moment. Wprowadzał nowoczesne technologie produkcji, obniżał koszty i konsekwentnie przejmował kolejne elementy łańcucha dostaw.
Tak powstało Carnegie Steel Company, jedno z najpotężniejszych przedsiębiorstw przemysłowych swojej epoki. W 1901 roku Carnegie sprzedał je grupie J.P. Morgana; firma stała się fundamentem nowo utworzonego U.S. Steel. Carnegie był wtedy człowiekiem niewyobrażalnie bogatym nawet według standardów amerykańskiej epoki wielkich fortun.
I można byłoby w tym miejscu postawić kropkę: oto kolejny self-made man, którego Ameryka końca XIX wieku chętnie umieszczała na swoich świeckich ołtarzach. Tylko że właśnie tutaj historia robi się mniej wygodna.

Homestead – rysa, której biblioteki nie zasłoniły
Carnegie lubił przedstawiać się jako człowiek postępowy, życzliwy robotnikom i przekonany, że bogactwo powinno służyć społeczeństwu. Tymczasem w 1892 roku w należących do jego koncernu zakładach Homestead doszło do jednego z najsłynniejszych konfliktów pracowniczych w historii Stanów Zjednoczonych.
Podczas sporu o płace i działalność związku zawodowego zarządzający zakładami Henry Clay Frick doprowadził do lokautu, a następnie sprowadził uzbrojonych agentów Pinkertona. 6 lipca doszło do strzelaniny. Zginęli robotnicy i ochroniarze, wielu ludzi zostało rannych, a późniejsza interwencja milicji stanowej umożliwiła przedsiębiorstwu odzyskanie kontroli nad fabryką. Strajk ostatecznie upadł.
Carnegie przebywał w tym czasie w Szkocji, ale trudno uznać, że jako właściciel przedsiębiorstwa znajdował się poza moralną odpowiedzialnością za system, który stworzył. I właśnie ten kontrast jest kluczem do jego biografii: człowiek finansujący biblioteki budował fortunę w świecie, w którym robotnik miał znacznie mniej do powiedzenia niż właściciel fabryki.
Carnegie sam później przyznawał, że Homestead pozostało jednym z najbardziej bolesnych wydarzeń jego zawodowego życia.

„Ewangelia bogactwa”, czyli milioner tłumaczy milionerom, po co są pieniądze
Jeszcze przed wydarzeniami w Homestead, w 1889 roku, Carnegie opublikował słynny esej „Ewangelia bogactwa”. Główna myśl była prosta, choć na swoje czasy radykalna: człowiek bardzo bogaty nie powinien ani przejadać fortuny, ani bezmyślnie przekazywać jej potomkom. Powinien za życia wykorzystać nadwyżkę majątku tak, by stworzyć innym warunki do rozwoju.
Carnegie nie był przy tym zwolennikiem rozdawania pieniędzy wszystkim potrzebującym. Wolał finansować instytucje dające ludziom narzędzia do samodzielnego awansu: biblioteki, szkoły, uniwersytety, badania naukowe i instytucje kultury. Można się z tą filozofią spierać – i warto – bo kryje się w niej również paternalistyczne przekonanie, że bogaty człowiek wie lepiej, czego społeczeństwo potrzebuje. Ale Carnegie przynajmniej potraktował własną teorię bardzo poważnie.
Największy interes zrobił z książkami
Carnegie wiedział z własnego doświadczenia, jak ogromną wartość ma dostęp do książek dla chłopca, który nie może sobie pozwolić na kosztowną edukację. Dlatego biblioteki stały się jego obsesją.
Carnegie i później jego fundacja przeznaczyli około 56 milionów dolarów na budowę 2509 bibliotek publicznych, z czego 1681 powstało w Stanach Zjednoczonych. Nie były to jednak prezenty bezwarunkowe. Lokalna społeczność musiała zapewnić grunt oraz pieniądze na późniejsze utrzymanie biblioteki. Carnegie dawał więc budynek, ale wymagał, żeby miasto wzięło odpowiedzialność za jego przyszłość.
Pod koniec życia pozbył się około 90 procent swojego majątku, przekazując na cele społeczne ponad 350 milionów dolarów – sumę, która w jego epoce była trudna do wyobrażenia. Finansował nie tylko biblioteki, lecz również edukację, naukę, kulturę i inicjatywy pokojowe.
I tu pojawia się paradoks, który czyni Carnegiego znacznie ciekawszym od jego pomnika: najpierw wykorzystał bezwzględną logikę kapitalizmu przemysłowego, by zgromadzić ogromny majątek, a potem znaczną część życia poświęcił na próbę naprawiania skutków świata, który sam współtworzył.

Dlaczego warto o nim pamiętać?
Bo Andrew Carnegie zmusza do znacznie ciekawszego pytania niż zwykłe: „czy był dobrym człowiekiem?”. Jego biografia jest sporem o moralność bogactwa. Czy miliarder staje się dobroczyńcą dlatego, że buduje tysiące bibliotek, jeśli wcześniej jego fortuna powstała w systemie brutalnych konfliktów pracy? Czy prywatna filantropia jest lekarstwem na nierówności, czy raczej sposobem, w jaki najbogatsi zachowują prawo do decydowania, na co społeczeństwo powinno wydawać pieniądze?
Carnegie nie daje wygodnej odpowiedzi. I właśnie dlatego warto do niego wracać również dzisiaj, w epoce nowych technologicznych fortun, fundacji miliarderów i kolejnych dyskusji o tym, czy wielkie pieniądze wystarczy dobrze rozdać, czy najpierw trzeba zapytać, w jaki sposób zostały zgromadzone.
Ciekawostki
- Rodzina Carnegiego wyemigrowała ze Szkocji do Stanów Zjednoczonych w 1848 roku, kiedy przyszły milioner miał dwanaście lat.
- Zanim zajął się przemysłem, pracował m.in. jako chłopiec telegraficzny i operator telegrafu; właśnie dzięki kolei wszedł w świat dużego biznesu.
- Carnegie i jego instytucje pomogły sfinansować 2509 bibliotek publicznych, w tym 1681 w Stanach Zjednoczonych.
- W 1889 roku opublikował esej „Ewangelia bogactwa”, w którym przekonywał, że wielkie fortuny powinny zostać wykorzystane dla dobra społecznego jeszcze za życia właściciela.
- Do śmierci w 1919 roku przekazał na cele społeczne ponad 350 milionów dolarów i rozdał około 90 procent swojego majątku.
Józef Michałek – Radio Awangarda
