Słuchaj nas online

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Burza w szklance wody. Fizyka w życiu codziennym – Helen Czerski

Więcej od tego autora

Przeczytasz w: 2 minuty

Właśnie w tę drugą stronę prowadzi nas na początku każdego rozdziału autorka, wychodząc słusznie z założenia, że nie każdy czytelnik będzie miał okazję zasiąść za sterami rakiety, ale zdecydowana większość z nas jadła, czy też przygotowywała popcorn. Zestawienie nie jest przypadkowe! Chociaż podstawy fizyki pamiętam jeszcze całkiem przyzwoicie, z wielkim zadowoleniem odkryłem, że te dwa zjawiska łączy to samo prawo fizyki. Dla dociekliwszych: chodzi o prawo Boyle’a-Mariotte’a.
Nie tak dawno czytałem książki Hawkinga poświęcone fizyce i kosmologii. Czerski (jej dziadkowie pochodzili ze Śląska, stąd to swojsko brzmiące nazwisko) pisze wprawdzie o zjawiskach o wiele prostszych, ale jej podejście jest zupełnie inne. Nie chcę wyjść na szowinistę, ale powiedziałbym takie bardziej kobiece. Często odnosiłem wrażenie, jakby wychodziła z niej mama, która opowiada swoim dzieciom o świecie i tłumaczy prawa nimi rządzące, zachęcając do prostych eksperymentów, które pozwalają się zachwycić i zadziwić sprawami tak prozaicznymi, jak bąbelki w butelce napoju gazowanego i egzotycznymi, jak bąbelki, w które odziewa się tratewnik jantin (brawa dla tłumacza!).
Książka naprawdę mnie ujęła. Po pierwsze sposobem ujęcia tematu – zawsze od tego, co bliskie i codzienne, do tego co egzotyczne i dalekie. Ta metoda pozwala na zachwycenie się na owo światem, który znamy, na zadziwienie się, że te same prawa rządzą komunikacją wielorybów i maszyn. Po drugie: bogactwem poruszonych zagadnień. Ta książka może nie jest wystawną ucztą weselną czy przyjęciem w Białym Domu, ale raczej stołem zastawionym mniej i bardziej znanymi potrawami, które apetycznie łypią na nas z półmisków i talerzy i zachęcają do skosztowania. Dzięki niej dowiedziałem się, gdzie szukać nanomisek, dlaczego sikorki w Anglii nie kradną już śmietanki z butelek i jak zbudować tanim kosztem maszynę do miotania kaloszy.
Trzecim i najważniejszym powodem mojego zachwytu jest entuzjazm autorki. Pisze od serca, ze swadą, obrazowo i fachowo. Fizyka to jej życie. Wszędzie, gdzie patrzy, widzi Wzór (i nie jest zwolenniczką spisków), którego częścią jesteśmy i my, stojąc na granicy mikro- i makroświata.
Jeśli świat cię ciekawi, a nie masz alergii na nauki ścisłe, sięgnij po tę książkę. Warto.
Moja ocena: 8/10

Koniecznie przeczytaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze