Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Erik Erikson – człowiek, który wymyślił „kryzys tożsamości”

Więcej od tego autora

Czas czytania: 5 minuty

Erik Erikson – człowiek, który zamienił życie w osiem pytań

Erik Erikson urodził się 15 czerwca 1902 roku we Frankfurcie nad Menem, ale już na starcie dostał od losu temat, który będzie go potem prześladował zawodowo: kim właściwie jestem? Jego matka, Karla Abrahamsen, była Dunką pochodzenia żydowskiego, biologiczny ojciec pozostał postacią niejasną, a nazwisko Homburger otrzymał po ojczymie. Dopiero później, już w Stanach Zjednoczonych, przyjął nazwisko Erik Homburger Erikson – jakby sam sobie dopisał odpowiedź na pytanie, którego nikt nie potrafił mu spokojnie wyjaśnić.

I tu właśnie zaczyna się ta opowieść, bo Erikson nie był psychologiem z marmuru, który spoglądał na ludzi z wysokości akademickiej katedry. Był raczej człowiekiem, który najpierw sam przeszedł przez niepokój pochodzenia, obcości i przynależności, a potem zbudował z tego jedną z najbardziej wpływowych teorii XX wieku. Tożsamość nie była dla niego modnym słowem z poradnika, tylko czymś, co człowiek składa w sobie przez całe życie — trochę jak dom z odzyskanych cegieł, z nadzieją, że ściany jednak wytrzymają.

Artysta, który trafił do psychoanalizy

Zanim Erikson wszedł do świata psychologii, studiował sztukę, podróżował po Europie i przez pewien czas wyglądał raczej na człowieka, który będzie malował, uczyć dzieci rysunku albo włóczyć się między pracowniami. W 1927 roku znalazł się jednak w Wiedniu, gdzie Anna Freud zaprosiła go do nauczania w prywatnej szkole dla dzieci związanych ze środowiskiem psychoanalitycznym. To był moment zwrotny: zaczął analizę u Anny Freud, przeszedł szkolenie psychoanalityczne i w 1933 roku został przyjęty do Wiedeńskiego Instytutu Psychoanalitycznego.

Brzmi jak elegancka kariera? No, nie do końca. Erikson nie miał klasycznej ścieżki akademickiej, nie szedł grzecznie od dyplomu do dyplomu, a jego siłą była raczej intuicja, humanistyczna wyobraźnia i zdolność patrzenia na człowieka nie jak na zestaw popędów, ale jak na istotę zanurzoną w rodzinie, kulturze, historii i oczekiwaniach społecznych. Freud dał psychologii potężny silnik, ale Erikson dorzucił do niego krajobraz za oknem.

Człowiek rozwija się dłużej niż dzieciństwo

Największy pomysł Eriksona był prosty, ale nośny: człowiek nie kończy psychicznego rozwoju po dzieciństwie. Nie jest tak, że pierwsze lata robią wszystko, a potem już tylko odbieramy konsekwencje jak rachunek z restauracji, w której nie pamiętamy, co zamawialiśmy. Erikson zaproponował osiem etapów rozwoju psychospołecznego, od niemowlęctwa aż po starość. Każdy etap wiąże się z napięciem, konfliktem, zadaniem – ufność albo nieufność, autonomia albo wstyd, inicjatywa albo poczucie winy, pracowitość albo niższość, tożsamość albo pomieszanie ról, bliskość albo izolacja, generatywność albo stagnacja, integralność albo rozpacz.

I w tym jest jego wielka elegancja: Erikson nie mówił, że człowiek ma być idealny. Mówił raczej, że życie nieustannie zadaje nam pytania, a my odpowiadamy na nie mniej lub bardziej dojrzale. Dziecko pyta świat: „Czy mogę ci zaufać?”. Nastolatek pyta: „Kim jestem?”. Dorosły pyta: „Czy potrafię kochać bez uciekania?”. Człowiek w dojrzałym wieku pyta: „Czy zostawię po sobie coś sensownego?”. A starość, ta najmniej cierpliwa egzaminatorka, pyta: „Czy potrafię spojrzeć na własne życie bez rozpaczy?”. To już nie psychologia z gabinetu, to niemal mapa ludzkiego losu – i dlatego działa do dziś, nawet jeśli badacze słusznie spierają się o szczegóły.

Tożsamość, czyli najtrudniejsza układanka

Najbardziej znanym pojęciem Eriksona stał się kryzys tożsamości. Dziś używa się tego określenia często i lekko, czasem nawet wtedy, gdy ktoś nie wie, czy kupić czarne buty, czy brązowe – psychologia znosi to dzielnie, choć pewnie czasem przewraca oczami. U Eriksona chodziło jednak o coś poważniejszego: o moment, w którym młody człowiek próbuje połączyć swoje pragnienia, role społeczne, ciało, pamięć, wartości i oczekiwania innych w poczucie „ja”, które nie rozpadnie się przy pierwszym mocniejszym wietrze.

Właśnie dlatego Erikson był tak ważny dla pedagogiki, psychologii rozwojowej i terapii. Przesunął uwagę z samego wnętrza człowieka na relacje ze światem. Pokazał, że nie rozwijamy się w próżni, tylko wśród zakazów, nadziei, uprzedzeń, języka, rodziny, szkoły, polityki i kultury. Dziecko nie jest tylko biologicznym organizmem, a człowiek dorosły nie jest zamkniętym produktem dzieciństwa — może się zmieniać, naprawiać, dojrzewać, nadrabiać, choć oczywiście życie nie rozdaje łatwych promocji.

Harvard, Siouxowie i psychologia w świecie realnym

Po emigracji do Stanów Zjednoczonych Erikson pracował m.in. w Bostonie, na Harvardzie, Yale, Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i w Austen Riggs Center. Prowadził też badania nad dziećmi Oglala Sioux w rezerwacie Pine Ridge oraz nad społecznością Yurok w północnej Kalifornii, co pomogło mu zobaczyć, że rozwój psychiczny nie jest identyczny w każdej kulturze. Te same ludzkie potrzeby mogą dostawać różne społeczne odpowiedzi – i to jest obserwacja prosta, ale bardzo odświeżająca, zwłaszcza dla czasów, które lubiły udawać, że istnieje jeden wzorcowy model człowieka.

W 1950 roku opublikował „Dzieciństwo i społeczeństwo”, książkę, która stała się jednym z fundamentów jego sławy. Później pisał również psychobiografie, m.in. o Marcinie Lutrze i Mahatmie Gandhim, łącząc psychoanalizę z historią. Otrzymał także Nagrodę Pulitzera oraz National Book Award za „Gandhi’s Truth”.

Ciekawostki

  • Erikson nie miał klasycznego doktoratu psychologicznego, a mimo to wykładał na Harvardzie i stał się jednym z najważniejszych psychologów XX wieku.
  • Pojęcie „kryzysu tożsamości” zawdzięcza swoją popularność właśnie jemu.
  • Jego teoria rozwoju obejmuje całe życie, nie tylko dzieciństwo – od pierwszej ufności niemowlęcia po bilans starości.
  • W 1950 roku odmówił podpisania przysięgi lojalnościowej wymaganej na Uniwersytecie Kalifornijskim i odszedł z uczelni.
  • Jego żona, Joan Erikson, miała ogromny wpływ na jego pracę, a po latach rozwijała także refleksję nad późną starością i tzw. dziewiątym etapem życia.
Erikson z żoną

Dlaczego warto o nim pamiętać?

Erik Erikson przypomina, że człowiek nie jest gotowym wyrobem, który po dzieciństwie trafia na półkę z etykietą „ukończone”. Jesteśmy raczej opowieścią pisaną etapami, czasem chaotycznie, czasem z poprawkami na marginesie, ale jednak dalej pisaną. Jego teoria rozwoju psychospołecznego ma swoje ograniczenia, bywa krytykowana za schematyczność i zachodni punkt widzenia, ale pozostaje jedną z najładniejszych map ludzkiego dojrzewania. Nie dlatego, że wszystko wyjaśnia, lecz dlatego, że zadaje dobre pytania. A dobre pytanie, jak wiadomo, bywa bardziej niebezpieczne od gotowej odpowiedzi.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze