Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Filozof z nabrzeża – Eric Hoffer i anatomia fanatyzmu

Więcej od tego autora

Czas czytania: 5 minuty

Eric Hoffer – doker, który z nabrzeża obserwował, dlaczego ludzie zaczynają wierzyć zbyt mocno

Nie miał gabinetu wyłożonego książkami, katedry uniwersyteckiej ani orszaku doktorantów, którzy pilnowaliby przypisów. Eric Hoffer przez większą część życia pracował fizycznie, wędrował za pracą, czytał w bibliotekach publicznych i przez niemal ćwierć wieku był dokerem w San Francisco. A jednak właśnie ten człowiek napisał jedną z najbardziej przenikliwych książek XX wieku o fanatyzmie, rewolucjach i ruchach masowych.

I chyba jest w tym pewna przewrotna sprawiedliwość. Hoffer nie obserwował ludzi wyłącznie z wysokości akademickiego seminarium. Stał obok nich przy skrzyniach, na polach, w robotniczych barakach i na nabrzeżu. Wiedział, czym jest ciężka praca, bezrobocie, upokorzenie, poczucie nieważności i pragnienie, żeby własne życie nagle zaczęło coś znaczyć. Z tych doświadczeń wyrosło pytanie, które zajęło mu niemal całe życie: dlaczego człowiek czasem woli oddać siebie wielkiej sprawie, niż pozostać sam na sam ze sobą?

Biografia, która zaczyna się we mgle

Już pierwsze rozdziały jego życia przypominają historię opowiadaną przy zgaszonym świetle. Sam Hoffer twierdził, że urodził się w Nowym Jorku, stracił wzrok jako dziecko, a odzyskał go około piętnastego roku życia. Problem w tym, że niemal cała jego młodość znana jest wyłącznie z jego własnych opowieści, a dokumentów zachowało się zdumiewająco mało.

Nawet data urodzenia nie jest całkowicie pewna. Przez lata podawano rok 1902, lecz zachowany dokument z 1937 roku wskazuje 25 lipca 1898 roku i właśnie tę datę część badaczy uznaje dziś za bardziej prawdopodobną.

Pewniejsze staje się dopiero jego późniejsze życie. Wędrował po Kalifornii jako robotnik sezonowy, pracował przy zbiorach, próbował szczęścia jako poszukiwacz złota, imał się różnych zajęć, a gdziekolwiek trafiał, szukał biblioteki. Nie ukończył uniwersytetu – właściwie zbudował sobie własny uniwersytet z książek, pracy i obserwacji ludzi.

W 1941 roku osiadł w San Francisco, a wkrótce zaczął pracować jako doker. Na nabrzeżu pozostał przez prawie ćwierć wieku.

Człowiek, który przyglądał się fanatykom

W 1951 roku wydarzyło się coś osobliwego. Nieznany szerzej robotnik portowy opublikował książkę „Prawdziwy wyznawca”, analizę natury ruchów masowych. I nagle okazało się, że człowiek przenoszący ładunki w porcie potrafi powiedzieć o Hitlerze, Stalinie, rewolucjach, nacjonalizmie i religijnym fanatyzmie coś, czego nie da się łatwo odłożyć na półkę.

Hoffera interesował przede wszystkim nie przywódca, lecz człowiek, który za nim idzie.

Jego intuicja była niewygodna. Twierdził, że do skrajnych ruchów często przyciąga ludzi nie tyle sama ideologia, ile niezadowolenie z własnego życia i pragnienie ucieczki od własnego „ja”. Człowiek sfrustrowany może odnaleźć w wielkiej sprawie gotową tożsamość, poczucie misji i prostą odpowiedź na pytanie, kto jest winny jego niepowodzeniom.

Brzmi niepokojąco współcześnie, prawda?

Hoffer zauważał również, że pozornie przeciwstawne ruchy potrafią posługiwać się podobnymi mechanizmami: potrzebują wspólnego wroga, bezwzględnej wiary, poczucia dziejowej misji i grupy ludzi gotowych podporządkować własną osobowość zbiorowej sprawie. Nie twierdził przy tym, że każdy ruch masowy jest zły. Interesowało go coś subtelniejszego – moment, w którym przekonanie zamienia się w absolutną pewność, a pewność przestaje tolerować pytania.

bizhub C35 Q94

Filozof w roboczych butach

Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że Hoffer nie porzucił pracy fizycznej, kiedy zaczął odnosić sukcesy literackie. Jeszcze przez lata pracował na nabrzeżu.

To nie była poza.

Uważał pracę za jeden ze sposobów zachowania niezależności i kontaktu z rzeczywistością. Pisał w notatnikach, na skrawkach papieru, pomiędzy kolejnymi zmianami i w chwilach wolnych od pracy. Z czasem zgromadził ogromne archiwum zapisków – setki notesów i tysiące stron, które po jego śmierci trafiły do Hoover Institution.

Świat akademicki w końcu sam przyszedł do dokera. Hoffer wykładał gościnnie na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, występował w telewizji, spotykał się z politykami, a jego książki czytali ludzie z bardzo różnych środowisk. W 1983 roku prezydent Ronald Reagan przyznał mu Prezydencki Medal Wolności, jedno z najwyższych cywilnych odznaczeń Stanów Zjednoczonych.

Droga od robotnika sezonowego i dokera do jednego z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich myślicieli społecznych była więc rzeczywiście niezwykła – choć sam Hoffer zapewne skrzywiłby się na słowo „myśliciel”. Nie lubił intelektualnych etykiet.

Najgroźniejsza może być potrzeba pewności

Warto dziś czytać Hoffera nie dlatego, że pozostawił gotową teorię wyjaśniającą wszystkie rewolucje i fanatyzmy. Nie pozostawił – i dobrze. Historia jest zbyt skomplikowana, żeby zamknąć ją w jednym eleganckim równaniu.

Pozostawił coś ciekawszego: narzędzie podejrzliwości.

Kiedy ktoś obiecuje człowiekowi całkowicie nowy świat, wskazuje jednego winnego wszystkich nieszczęść, żąda bezwarunkowej lojalności i tłumaczy, że wątpliwość jest zdradą – warto wtedy przypomnieć sobie dokera z San Francisco, który przez lata patrzył na ludzi i zauważył, że fanatyzm często zaczyna się nie od nadmiaru wiary, lecz od utraty wiary w samego siebie.

I tu chyba tkwi największa aktualność Hoffera. Ruchy masowe zmieniają flagi, slogany i technologie komunikacji, ale ludzka potrzeba przynależności, znaczenia i prostych odpowiedzi pozostaje zadziwiająco podobna.

Eric Hoffer zmarł w San Francisco 21 maja 1983 roku. Z okien swojego ostatniego mieszkania widział teren dawnych doków, przy których zaczynał pracę wiele dekad wcześniej. Historia zatoczyła więc całkiem eleganckie koło – robotnik portowy wrócił wzrokiem na nabrzeże, z którego wcześniej wypłynął w świat jego najbardziej niebezpieczny ładunek: pytania.

Dlaczego warto o nim pamiętać?

Bo Hoffer przypomina, że wykształcenie i intelekt nie są tym samym, a wielkie idee nie zawsze rodzą się w salach wykładowych. Czasem powstają między biblioteką a portowym nabrzeżem.

Jeszcze ważniejsza pozostaje jednak jego przestroga: człowiek, który utraci poczucie własnej wartości, może bardzo łatwo odnaleźć zastępczą wielkość w tłumie, ideologii albo przywódcy obiecującym prostą odpowiedź na wszystko.

A od takiej odpowiedzi do fanatyzmu bywa już znacznie bliżej, niż chcielibyśmy sądzić

Ciekawostki

• Oficjalnie przez lata podawano, że Hoffer urodził się w 1902 roku, jednak dokument z 1937 roku wskazuje 25 lipca 1898 roku; jego wczesna biografia pozostaje częściowo zagadką.
• Hoffer twierdził, że jako dziecko stracił wzrok, a odzyskał go około piętnastego roku życia. Po tym doświadczeniu miał rozwinąć niemal zachłanny stosunek do czytania.
• Nie zdobył klasycznego wykształcenia akademickiego. Wiedzę czerpał głównie z bibliotek publicznych i samodzielnej lektury.
• Jego najważniejsza książka, „Prawdziwy wyznawca”, ukazała się w 1951 roku, kiedy nadal pracował jako doker.
• W latach 60. Hoffer pojawiał się w amerykańskiej telewizji i uczestniczył w debacie publicznej, pozostając zarazem nieufny wobec zawodowych elit intelektualnych.
• Jego archiwum w Hoover Institution obejmuje ogromny zbiór rękopisów, dzienników i notatników, w których przez dziesięciolecia zapisywał aforyzmy oraz obserwacje społeczne.
• W lutym 1983 roku otrzymał Prezydencki Medal Wolności. Odznaczenie w jego imieniu odebrała Lili Osborne, jego wieloletnia przyjaciółka.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze