Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Galois: algebra przed pojedynkiem

Więcej od tego autora

Czas czytania: 3 minuty

W szpitalu Cochin kończy się bardzo krótki eksperyment

W paryskim szpitalu Cochin, 31 maja 1832 roku, umiera Évariste Galois – dwudziestolatek, który nie zdążył zostać stary nawet jak na standardy romantycznych poetów, a co dopiero matematyków. Miał za sobą szkoły, które go nie rozumiały, politykę, która go rozgrzewała, i matematykę, która wyprzedzała epokę z taką bezczelnością, jakby czas był tylko drobną sugestią administracyjną. Dzisiaj jego nazwisko nosi teoria Galois, jedna z tych intelektualnych maszyn, które wyglądają sucho, dopóki człowiek nie zrozumie, że służą do pytania: „czy coś w ogóle da się rozwiązać?”. Galois zajmował się warunkami rozwiązywalności równań algebraicznych przez pierwiastniki, a jego idee stały się częścią fundamentu teorii grup i algebry abstrakcyjnej.

Równanie piątego stopnia i elegancka porażka ludzkości

Przez wieki matematycy próbowali znaleźć ogólny wzór na rozwiązanie równań piątego stopnia, najlepiej taki, który da się zapisać z miną triumfującego urzędnika logiki. Dla równań kwadratowych, sześciennych i czwartego stopnia formuły istniały. A potem pojawiła się piątka, ta matematyczna bestia w dobrze skrojonym fraku, i powiedziała: „nie tędy droga”. Galois nie tyle znalazł kolejny wzór, ile zrobił coś o klasę głębszego: wskazał, kiedy równanie może być rozwiązane przez pierwiastniki, badając permutacje jego pierwiastków. Innymi słowy, zamiast walić młotkiem w zamknięte drzwi, zapytał, czy to w ogóle są drzwi.

Republikanin, którego system szkolny nie umiał strawić

Galois miał talent, ale talent w instytucji bywa kłopotliwy, zwłaszcza gdy nie kłania się regulaminowi. Dwukrotnie nie dostał się do École Polytechnique, a jego relacje z oficjalnym światem nauki przypominały zderzenie błyskawicy z pieczątką. Do tego dochodziła polityka: republikańskie sympatie, atmosfera po rewolucji lipcowej, aresztowania i więzienie. Nie był więc tylko „biednym geniuszem”, którego świat nie zrozumiał. Był także młodym człowiekiem o temperamencie tak niepraktycznym, że nawet własne życie traktowało go jak przeciwnika w debacie.

Ostatnia noc i legenda, która lubi przesadzać

Kultura kocha opowieść o geniuszu, który noc przed śmiercią spisuje wszystko, co wie, a potem odchodzi w blasku tragicznej nieuchronności. To piękne, podejrzanie piękne, czyli oczywiście wymaga lekkiego potrząśnięcia za kołnierz. Galois rzeczywiście pisał przed pojedynkiem i zostawił słynną uwagę, że w pewnym dowodzie „jest coś do uzupełnienia”, ale legenda, jakoby tej jednej nocy stworzył całą teorię grup, jest najpewniej podkręcona przez romantyczną potrzebę dramatu. Pojedynek z 30 maja 1832 roku miał niejasne przyczyny, prawdopodobnie związane z osobistą historią, a śmiertelnie ranny Galois został znaleziony przez chłopa i zmarł dzień później.

Pięć ciekawostek, które robią w głowie porządek i bałagan jednocześnie

  • Pierwszy artykuł matematyczny Galois, dotyczący ułamków łańcuchowych, ukazał się w 1829 roku, gdy był jeszcze bardzo młodym uczniem.
  • Jeden z jego rękopisów trafił do Augustina-Louisa Cauchy’ego i zaginął; później poprawiona wersja znalazła się u Josepha Fouriera, który zmarł, a rękopisu również nie odnaleziono. Matematyka ma swoje archiwa, ale czasem zachowują się one jak kieszeń w starym płaszczu.
  • W 1831 roku jego memoriał został oceniony negatywnie przez komisję Akademii, między innymi przez Siméona-Denisa Poissona, który nie uchwycił znaczenia pracy.
  • Dopiero Joseph Liouville ogłosił wartość jego idei w 1843 roku, a pisma Galois ukazały się w 1846 roku, czternaście lat po śmierci autora.
  • Po polsku ważnym tekstem okołobiograficznym jest powieść Leopolda Infelda „Wybrańcy bogów. Powieść o życiu Ewarysta Galois”; to nie jest przekład pism Galois, lecz literacka opowieść o jego życiu.

Galois zostawił nam nie odpowiedź, lecz lepsze pytanie

Największa siła Galois nie polegała na tym, że „rozwiązał problem”, bo to brzmi jak hasło z plakatu motywacyjnego w sali konferencyjnej. On zrobił coś bardziej bezczelnego: pokazał granice rozwiązywalności. Nauczył matematykę pytać nie tylko „jak?”, ale też „czy w ogóle?”. I może dlatego jego historia tak dobrze pasuje do naszych czasów. W epoce, która uwielbia natychmiastowe recepty, Galois przypomina, że prawdziwa inteligencja czasem zaczyna się od uznania, że nie każdy zamek ma klucz, a nie każde równanie chce być miłe.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze