Hans Christian Andersen (ur. 2 kwietnia 1805 w Odense , zm. 4 sierpnia 1875 w Rolighed k. Kopenhagi) – bajkopisarz, który znał smak samotności lepiej niż ktokolwiek z jego bohaterów
Znasz „Brzydkie kaczątko”, „Królową Śniegu” albo „Dziewczynkę z zapałkami”? Oczywiście, że tak – przecież tymi historiami karmili nas od dzieciństwa. Ale mało kto wie, że ich autor, Hans Christian Andersen, życie miał bardziej smutne niż niejeden rozdział jego baśni.
To był człowiek, który nie pasował do swojego świata – biedny, nadwrażliwy, samotny, z sercem większym niż ego i z talentem tak czystym, że do dziś dzieci płaczą i wzruszają się dzięki jego słowom, a dorośli odkrywają w jego bajkach więcej, niż chcieliby przyznać.
Chłopak od szewca, który marzył o scenie
Andersen urodził się w 1805 roku w ubogiej rodzinie szewca w duńskim Odense. Od najmłodszych lat wolał teatr, opowieści i marzenia od rzeczywistości – zresztą trudno się dziwić, skoro jego rzeczywistość składała się głównie z biedy i niezrozumienia.
W wieku 14 lat wyruszył do Kopenhagi z planem, że zostanie aktorem lub tancerzem. Problem był jeden: nie miał ani warunków scenicznych, ani zbyt mocnego głosu. Miał za to coś lepszego – wyobraźnię, która mogłaby konkurować z całą Netflixową biblioteką.

Król bajki, który bał się ludzi
Zanim świat go pokochał, świat go nie znosił. Andersen miał trudny charakter – był neurotyczny, nieśmiały i nieprzewidywalny. Przez całe życie bał się chorób, zarazków i… pożarów (zawsze zabierał ze sobą sznurek do ucieczki z hotelowego okna).
Nie miał bliskich przyjaciół, zakochiwał się nieszczęśliwie – w kobietach i mężczyznach – i nigdy się nie ożenił. Ale całą swoją miłość, wrażliwość i tęsknotę wlewał w literaturę.
Nie pisał bajek po to, żeby były miłe – pisał je, żeby coś powiedzieć o samotności, odrzuceniu i ludzkim cierpieniu, ale w sposób, który nawet dzieci mogły zrozumieć.

Baśniowy świat, który leczył jego rany
„Brzydkie kaczątko”? To przecież on sam – chłopak, z którego się śmiano, a który wyrósł na białego łabędzia światowej literatury.
„Dziewczynka z zapałkami”? Wspomnienie o zimnej, bezwzględnej rzeczywistości, jaką znał aż za dobrze.
„Mała syrenka”? To opowieść o miłości, która nie mogła się spełnić, jak każda jego miłość.
Andersen napisał ponad 150 baśni, które dziś są przetłumaczone na niemal wszystkie języki świata. A jego styl – prosty, pełen symboliki i emocji – do dziś inspiruje twórców kina, literatury i sztuki.

Ciekawostki o Andersenie, które brzmią jak fragment jego bajek
- Miał obsesję na punkcie własnej śmierci – zawsze zostawiał kartkę z napisem „nie jestem martwy”, żeby go nie pochowano żywcem.
- Był przyjacielem królowej Danii – ale sam czuł się zbyt „niewystarczający” na arystokratyczne salony.
- Mimo że pisał dla dzieci, nie lubił ich – twierdził, że są zbyt hałaśliwe i nieprzewidywalne.
- Był strasznym hipochondrykiem – do końca życia wierzył, że umrze na jakąś dziwną chorobę (umarł na zwykły nowotwór).
- Jego dom w Odense to dziś muzeum, w którym można dosłownie wejść w jego świat – i zrozumieć, dlaczego pisał tak, jak pisał.

Andersen – bajkopisarz, który pisał nie tylko dla dzieci
Hans Christian Andersen zostawił po sobie nie tylko piękne historie. Zostawił też prawdę o tym, że każdy z nas czasem czuje się brzydkim kaczątkiem, zagubioną syrenką czy zmarzniętą dziewczynką z zapałkami.
I to jest właśnie jego wielkość – pisał o nas wszystkich, nawet jeśli miał wrażenie, że sam do nikogo nie pasuje.
