Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Hawking, czyli upór wobec kosmosu

Więcej od tego autora

Czas czytania: 3 minuty

Nie pomnik, tylko prowokacja intelektualna

Bywają uczeni, których podziwia się z bezpiecznej odległości, jak marmurowe popiersia w zakurzonym korytarzu akademii. Stephen Hawking do tej kategorii nie pasował. Był zarazem człowiekiem skrajnie kruchym i intelektualnie bezczelnie odważnym: urodzony w 1942 roku w Oksfordzie, po dwudziestych pierwszych urodzinach usłyszał, że cierpi na postępującą chorobę neuronu ruchowego i że zostało mu najwyżej kilka lat. Los, jak widać, bywa kiepskim prognostą. Zamiast zniknąć, Hawking wszedł do fizyki z uporem człowieka, który uznał, że skoro ciało robi mu sabotaż, to tym bardziej warto zająć się czymś tak umiarkowanie praktycznym jak początek Wszechświata.

Chłodny triumf nad czarną dziurą

Najciekawsze w Hawkingu nie było to, że „pokonał przeciwności”. Tę frazę można zostawić mówcom motywacyjnym i autorom kubków z nadrukiem. Istotniejsze jest to, że wraz z Rogerem Penrose’em pomógł umocnić myślenie o osobliwościach kosmologicznych, a później zrobił coś jeszcze bardziej przewrotnego: odebrał czarnym dziurom ich metafizyczną dumę. Pokazał, że nie są absolutnie czarne, lecz mają temperaturę i emitują promieniowanie, dziś nazywane promieniowaniem Hawkinga. To był cios elegancki, niemal brytyjski: zamiast krzyczeć, po prostu zmienił reguły gry między grawitacją, termodynamiką i mechaniką kwantową. Od tej chwili czarna dziura przestała być kosmicznym sejfem bez klucza, a stała się problemem filozoficznym w przebraniu równania.

Po pierwsze: 
patrz w gwiazdy, a nie pod nogi.
Po drugie: 
nigdy nie rezygnuj z pracy , bo to ona rzuci ciebie. Znajdź w życiu sens, bez którego twoje istnienie będzie puste.
Po trzecie:
jeśli masz szczęście znaleźć miłość, pamiętaj, że jest ona bardzo rzadka, nigdy jej nie odrzucaj

 

Kosmologia schodzi z katedry do salonu

Co zabawne, Hawking nie poprzestał na tym, że imponował fizykom. Uparł się jeszcze, by drażnić wyobraźnię zwykłych ludzi. Nad „Krótką historią czasu” pracował sześć lat, z bardzo świadomym zamiarem napisania książki o fizyce, którą da się sprzedać nawet w lotniskowej księgarni. I proszę bardzo: wyszło dzieło, które utrzymało się na brytyjskiej liście bestsellerów przez rekordowe 4,5 roku, zostało przełożone na ponad 40 języków i sprzedało się w liczbie ponad 20 milionów egzemplarzy. W Polsce ukazały się między innymi „Krótka historia czasu”, „Wszechświat w skorupce orzecha”, „Jeszcze krótsza historia czasu”, „Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania”, „Moja krótka historia”, a także napisana z córką Lucy książka „George i tajny klucz do wszechświata”. To nie jest drobiazg. Niewielu uczonych potrafiło jednocześnie pisać o krańcach czasu i trafiać do ludzi, którzy na co dzień bardziej zmagają się z rachunkami niż z paradoksem informacji.

Pięć ciekawostek, które dobrze pokazują skalę tej postaci

  • W 2017 roku udostępniono online jego rozprawę doktorską i zainteresowanie było tak wielkie, że strona Uniwersytetu Cambridge niemal od razu się przeciążyła.
  • W 2007 roku Hawking odbył lot w stanie nieważkości, żeby promować zainteresowanie podróżami kosmicznymi i wspierać badania nad ALS.
  • Jego prochy spoczęły w Westminster Abbey, niedaleko grobów Isaaca Newtona i Charlesa Darwina. Taka sąsiedzka lista mówi więcej niż pół tuzina laudacji.
  • Archiwum Hawkinga w Cambridge obejmuje 113 pudeł materiałów, w tym rękopisy, listy, wczesne szkice książek i scenariusze związane z jego występami w popkulturze, między innymi w „The Simpsons”, „Z Archiwum X” i „Futuramie”.
  • Z archiwów wynika też, że nie był tylko ikoną nauki: uporczywie walczył o prawa osób z niepełnosprawnościami i o realną dostępność instytucji publicznych, pisząc w tej sprawie do wpływowych instytucji i ich szefów.
Rodzina Hawkingów

Hawking jako wyrzut sumienia dla wygodnego świata

I tu dochodzimy do sedna. Stephen Hawking jest ważny nie dlatego, że ładnie wygląda w biografiach o „niezwykłej sile ducha”. To zbyt tanie, zbyt gładkie, zbyt gotowe do oprawienia w ramkę. Jest ważny dlatego, że połączył trzy rzadkie rzeczy naraz: wielką naukę, publiczny język i osobistą niezgodę na redukcję człowieka do ograniczeń. Był Lucasian Professor w Cambridge, na katedrze, którą wcześniej zajmował Newton; był zarazem uczonym światowego formatu i figurą kultury popularnej, pojawiającą się choćby w „The Simpsons”. W epoce, która kocha komfort, szybkie opinie i inteligencję w wersji instant, Hawking przypomina coś bardzo niewygodnego: że prawdziwe myślenie wymaga cierpliwości, odwagi i zgody na to, że najważniejsze pytania nie mieszczą się w formacie krótkiej odpowiedzi. Nawet wtedy, gdy próbował ich udzielać.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze