Między fortepianem a laboratorium
Nieczęsto trafia się człowiek, którego życiorys wygląda tak, jakby ktoś złączył biografię muzyka, uciekiniera z Europy i naukowca o stalowych nerwach. Hilary Koprowski urodził się w Warszawie, studiował medycynę, kształcił się muzycznie, a potem wojna wyrzuciła go z kontynentu i popchnęła ku Ameryce. Już samo to brzmi jak materiał na powieść, ale u niego fabuła nie zatrzymała się na inteligentnym emigrancie z talentem do fortepianu. Koprowski należał do ludzi, którzy zamiast długo rozprawiać o losie świata, wolą po prostu wejść z nim w zwarcie.
Gdy strach miał postać choroby
Dziś słowo „polio” dla wielu brzmi jak rozdział z historii medycyny, ale przez długie lata było nazwą realnego lęku. Paraliż dzieci, panika rodziców, bezradność lekarzy — cała cywilizacja nagle widziała, jak krucha potrafi być wobec czegoś, czego nawet nie da się dostrzec gołym okiem. I właśnie w ten krajobraz wkroczył Koprowski ze swoją doustną szczepionką. Nie brzmi to może tak efektownie jak lot na Księżyc, ale w praktyce oznaczało próbę odebrania śmierci i kalectwu jednego z ich ulubionych narzędzi.

Nauka nie zawsze chodzi w białych rękawiczkach
W tej historii nie ma jednak miejsca na tanią hagiografię. Koprowski nie był świętym z obrazka, tylko człowiekiem czynu, a to zwykle oznacza również kontrowersje. Jego metoda działania budziła spory, jego tempo nie wszystkim odpowiadało, a jego odwaga dla jednych była wizjonerstwem, dla innych niebezpieczną brawurą. Tyle że postęp dość rzadko rodzi się z grzecznego czekania, aż wszyscy poczują się komfortowo. Czasem pojawia się ktoś, kto wyprzedza epokę i zostawia ją zdyszaną, zmuszając, by po czasie uznała, że jednak warto było.

Pięć ciekawostek, które warto znać
- Hilary Koprowski był nie tylko lekarzem i wirusologiem, ale także wykształconym pianistą.
- W 1948 roku najpierw podał swoją szczepionkę samemu sobie, zanim rozpoczął dalsze próby.
- Przez wiele lat kierował prestiżowym The Wistar Institute w Filadelfii.
- Brał udział także w pracach nad szczepionkami przeciw wściekliźnie i różyczce.
- W 2007 roku został Honorowym Obywatelem Warszawy.
Człowiek większy niż podpis pod odkryciem
Najciekawsze w Koprowskim jest może to, że wymyka się prostym kategoriom. Nie był wyłącznie badaczem zamkniętym w laboratorium, podobnie jak nie był tylko błyskotliwym przedstawicielem emigracyjnej inteligencji. Łączył humanistyczną wrażliwość z bezwzględną dyscypliną nauki i właśnie dlatego jego historia ma w sobie coś więcej niż tylko medyczny sukces. To opowieść o człowieku, który rozumiał, że cywilizacja nie rozwija się dzięki ostrożnym dekoracjom, lecz dzięki tym, którzy potrafią zaryzykować więcej niż przeciętność uznaje za rozsądne.
Józef Michałek – Radio Awangarda
