Starość? A komu to potrzebne?
Poznajcie Iana – człowieka, który uznał, że emerytura to idealny czas, by zawisnąć na linie kilkadziesiąt metrów nad ziemią i uświadomić młodszym, że ich jedyny kontakt ze skałami to może być co najwyżej żwirek na parkingu. Facet zaczynał swoją przygodę z poważnym wspinaniem w wieku, w którym większość ludzi zaczyna rozglądać się za wygodnym fotelem z funkcją masażu i pilotem o większym znaczeniu niż paszport. A on? Zamiast narzekać na kolana czy kręgosłup, wspina się po Mount Coolum jakby to był spacer do kuchni po herbatę. I wcale nie po to, żeby coś komuś udowadniać – po prostu lubi wyzwania, piękne widoki i to uczucie, kiedy ręce bolą bardziej niż po walce z meblościanką z Ikei. W skrócie: Ian nie tylko wspina się po skałach, ale też po wszystkich stereotypach na temat starości, i robi to z taką lekkością, że aż chce się założyć kask i pójść jego śladem. O ile wcześniej nie potkniemy się o własne wymówki.
