Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Zginął za czystość – historia Ignaza Semmelweisa

Więcej od tego autora

Czas czytania: 2 minuty

Ignaz Semmelweis – lekarz, który kazał myć ręce i… został za to znienawidzony

Wyobraź sobie, że ratujesz życie milionom ludzi prostym, wręcz banalnym pomysłem: „Umyj ręce, zanim zaczniesz grzebać w kimś żywym.” Proste? Oczywiste? Dziś tak, ale w XIX wieku za takie pomysły można było zostać uznanym za dziwaka. A czasem nawet trafić do zakładu psychiatrycznego. Tak właśnie wyglądała historia Ignaza Semmelweisa, urodzonego w 1818 roku w Budzie (dzisiejszy Budapeszt) – lekarza, który wyprzedził swoją epokę o jakieś 30 lat… i został za to ukarany.

Był pionierem antyseptyki i „zbawcą matek” – tytuł zasłużony, bo jego badania doprowadziły do drastycznego spadku śmiertelności połogowej. A wszystko dzięki jednemu podejrzanemu… brudnym dłoniom lekarzy. Semmelweis, jako młody asystent w wiedeńskim szpitalu, zauważył, że kobiety rodzące w oddziale prowadzonym przez lekarzy umierały znacznie częściej niż te pod opieką położnych. Nie, nie chodziło o różnicę w kompetencjach – ale o to, że lekarze przychodzili prosto z sekcji zwłok, nie myjąc rąk, i bez ceregieli odbierali poród.

Kiedy mycie rąk było… naukową herezją

Semmelweis nie miał jeszcze wtedy pojęcia o bakteriach – Pasteur i Lister dopiero mieli zrewolucjonizować mikrobiologię – ale miał zdrowy rozsądek i statystykę. Zaczął więc nakazywać mycie rąk w roztworze chloru wapnia, co skutkowało spadkiem śmiertelności z około 10% do mniej niż 2%. Cud? Nie, po prostu higiena.

Tylko że koledzy po fachu wcale nie uznali go za geniusza. Zamiast Nobla dostał ostracyzm, szyderstwo i wykluczenie z akademii. Nie pasował do układu, a co gorsza – sugerował, że to lekarze są odpowiedzialni za śmierć pacjentek. A jak wiadomo, prawda bywa niepopularna.

W efekcie, Semmelweis został zwolniony, ośmieszony i w końcu zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, gdzie… zmarł po brutalnym pobiciu przez personel. Ironia historii: człowiek, który uratował tysiące istnień, sam nie został ocalony przez nikogo.

Ciekawostki, które każą myć ręce… i głowy

  • Zanim trafił na medycynę, chciał być prawnikiem. Na szczęście zmienił zdanie – dla matek z XIX wieku to był kluczowy zwrot akcji.
  • Jego przełomowa publikacja z 1861 roku została zignorowana. Środowisko medyczne uznało ją za „zbyt emocjonalną” – bo Semmelweis nie przebierał w słowach, pisząc np. że lekarze mają „ręce zbrukane krwią niewinnych matek”.
  • Nie znał jeszcze bakterii, ale wiedział, że coś się przenosi „z rąk” – nazwał to „cząstkami gnicia”.
  • Jego pomysł wdrożono na większą skalę dopiero po jego śmierci, kiedy odkrycia Pasteura i Listera potwierdziły jego intuicję.
  • W 1906 roku postawiono mu pomnik – czyli jakieś 40 lat za późno, ale lepiej późno niż nigdy.
  • Dziś Semmelweis uważany jest za ojca nowoczesnej higieny medycznej i patrona walki z zakażeniami szpitalnymi.
  • Google uczciło jego pamięć doodlem w 2015 roku, z okazji rocznicy urodzin. Lepiej późno niż wcale.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze