Malarz, który złamał wszystkie zasady
W świecie sztuki są twórcy, którzy udoskonalają tradycję… i tacy, którzy biorą ją za fraki i wyrzucają przez okno. Jackson Pollock bez wątpienia należał do tej drugiej kategorii. W latach 40. i 50. XX wieku, kiedy galeria sztuki wciąż pachniała olejnymi portretami i pejzażami, on postanowił wziąć wiadro farby, pędzel – a czasem patyk – i zamiast malować, zaczął… rozlewać, chlapać, pryskać. Powstała technika drip painting, czyli „malowanie kapaniem”, która wyglądała jak czysty chaos, a jednak miała swój rytm i logikę – Pollock poruszał się wokół płótna jak tancerz, nadając każdej kropli swoje miejsce w tej abstrakcyjnej orkiestrze.
Artysta z legendą i mrokiem w tle
Pollock był gwiazdą nowojorskiej bohemy, uważany za symbol amerykańskiej awangardy. Był też człowiekiem skrajności – jego kariera eksplodowała błyskawicznie, a życie prywatne przypominało tykającą bombę. Walczył z alkoholizmem, zmagał się z presją sławy i krytyki, a jego buntowniczy charakter tylko dodawał mu mitycznego wymiaru. Niestety, wszystko skończyło się tragicznie – 11 sierpnia 1956 roku zginął w wypadku samochodowym, mając zaledwie 44 lata. Pozostawił po sobie dzieła, które do dziś osiągają na aukcjach rekordowe ceny, a jego wpływ na sztukę współczesną jest nie do przecenienia.

Ciekawostki
- Pollock był tak zaabsorbowany procesem tworzenia, że często zapominał, którą stroną trzyma pędzel – albo czy w ogóle go trzyma.
- W 2006 roku jego obraz No. 5, 1948 sprzedano za 140 milionów dolarów – był to wówczas rekord w historii aukcji sztuki.
- Pollock często malował na podłodze, aby „być w środku obrazu, a nie naprzeciw niego”.
- Choć kojarzy się go z totalną swobodą, jego kompozycje były skrupulatnie planowane.
- Pollock inspirował nie tylko malarzy – jego technika wpłynęła też na choreografów, fotografów i twórców filmowych.
