Jean-Jacques Rousseau – filozof, który chciał wrócić do natury… zanim stało się to modne (ur. 28 czerwca 1712 w Genewie, zm. 2 lipca 1778 w Ermenonville)
Urodził się w 1712 roku, a jego poglądy do dziś wzbudzają więcej zamieszania niż komentarze pod postami o szczepieniach. Jean-Jacques Rousseau, szwajcarsko-francuski filozof, pisarz, kompozytor i człowiek, który jednym zdaniem potrafił rozpalić rewolucję, a drugim – zniszczyć kolację towarzyską. Miał obsesję na punkcie wolności, autentyczności i tego, że cywilizacja bardziej szkodzi niż pomaga. Dziś uznano by go za influencera natury, tylko zamiast vlogów miał… Umowę społeczną i Emila.
To dzięki niemu hasła „wolność, równość, braterstwo” przestały być tylko piękną rymowanką, a stały się brutalnie rzeczywiste – zwłaszcza po ścięciu Ludwika XVI. Rousseau nie planował rewolucji francuskiej, ale był jej intelektualnym tlenem – nic dziwnego, że jego książki palono, zakazywano, a jego samego śledzono bardziej niż celebrytów na Instagramie.
Zbudował edukację, zniszczył uprzedzenia i wyniósł człowieka z błota
Rousseau to filozof pełen sprzeczności – gloryfikował naturę, ale żył w mieście. Pisał o edukacji dzieci, choć własne… oddał do sierocińca. Mimo to jego pomysły zmieniły świat:
- „Człowiek rodzi się wolny, a wszędzie jest w kajdanach” – pisał, i to zdanie wciąż otwiera większość esejów z politologii.
- W „Umowie społecznej” przekonywał, że państwo powinno być wynikiem wolnej zgody obywateli, a nie kaprysem monarchy. Czyli – był prekursorem demokracji uczestniczącej, zanim to było modne.
- W „Emilu” postulował edukację naturalną – bez tresury, ocen, przymusu. Czyli dokładnie to, czego bali się ówcześni nauczyciele… i dzisiejsi ministerialni reformatorzy.
- Głosił, że kultura, technika i luksusy psują człowieka, który najlepiej czuje się… boso w lesie. Był więc prekursorem minimalizmu, jogi i życia offline.
- Pisał nie tylko o społeczeństwie – komponował muzykę i tworzył opery. Czyli był filozofem z playlistą, zanim Spotify wiedziało, co to Rousseau.

Ciekawostki, które sprawiają, że bardziej przypomina rockmana niż nudziarza z podręcznika
- Uciekał z miasta do miasta – przez całe życie był śledzony, banowany, oskarżany o herezję i „psucie młodzieży”. Zasługiwałby na własny dział na Netflixie.
- Miał burzliwe relacje z innymi filozofami epoki, m.in. Wolterem – ich kłótnie przypominają dzisiejsze dramy na Twitterze, tylko z lepszymi zdaniami podrzędnymi.
- Własne dzieci oddał do przytułku, ale napisał rewolucyjne dzieło o wychowaniu. Do dziś nikt nie wie, czy to hipokryzja, czy po prostu Rousseau-style.
- Zmarł w 1778 roku, a 11 lat później jego idee zamieniły się we Francji w szubienice i dekret o wolności. Chciał dobrze. Wyszło… po francusku.
- Został pochowany w Panteonie – obok Woltera, z którym się nienawidził. Ironia? Raczej trafne podsumowanie jego życia: pełne napięć, ale nieuniknione.
