Jedna musiała udawać mężczyznę, druga ruszyła po czterdziestce – dwie podróżniczki dookoła świata
Świat długo miał osobliwy zwyczaj: zachęcał ludzi do odkrywania jego granic, a równocześnie połowie ludzkości tłumaczył, że najlepiej będzie, jeśli zostanie w domu. Jeanne Baret i Ida Pfeiffer dzieliło niemal sześćdziesiąt lat, inne pochodzenie i zupełnie odmienny sposób podróżowania, ale łączyło coś znacznie ważniejszego – żadna z nich nie przyjęła do wiadomości, że ciekawość świata jest zajęciem zarezerwowanym dla mężczyzn.
Pierwsza musiała ukryć, że jest kobietą. Druga podróżowała już pod własnym nazwiskiem, lecz nieustannie udowadniała, że do przekraczania oceanów nie potrzeba ani męskiego opiekuna, ani młodzieńczej brawury. Potrzebne są za to odporność, zdrowy rozsądek i ten rodzaj uporu, który dla ludzi rozsądnych wygląda czasem podejrzanie podobnie do szaleństwa.
Jeanne Baret – kobieta, która musiała zniknąć, aby wyruszyć
Jeanne Baret urodziła się w 1740 roku w burgundzkiej wiosce La Comelle, w rodzinie wiejskiego robotnika. Nie miała wykształcenia akademickiego, ale znała rośliny, ich właściwości i miejsca występowania. Taką wiedzę kobiety przekazywały sobie przez pokolenia, choć później w naukowych księgach najczęściej pojawiały się już nazwiska mężczyzn.
Około 1760 roku Jeanne związała się z przyrodnikiem Philibertem Commersonem. Została jego gospodynią, towarzyszką, pielęgniarką i asystentką podczas gromadzenia oraz opracowywania okazów botanicznych. Kiedy Commerson otrzymał stanowisko przyrodnika w wyprawie Louisa Antoine’a de Bougainville’a, pojawił się problem dość typowy dla epoki: kobietom nie wolno było służyć na francuskich okrętach wojennych. Jeanne przebrała się więc za mężczyznę, przyjęła imię Jean i w 1766 roku weszła na pokład statku L’Étoile jako służący botanika.
Nie była pasażerką przewożoną między egzotycznymi portami. Podczas postojów schodziła na ląd, nosiła sprzęt, zbierała rośliny, kamienie i muszle, a ponieważ Commerson cierpiał na dolegliwości nóg, znaczna część pracy terenowej spadała właśnie na nią. Wspólnie zgromadzili ponad sześć tysięcy okazów roślinnych. W Brazylii uczestniczyła między innymi w pracach nad rośliną, którą nazwano później bugenwillą – od nazwiska dowódcy wyprawy. Historia zapamiętała nazwę nadaną przez mężczyzn, znacznie słabiej zaś kobietę, która pomagała roślinę odnaleźć i przygotować do badań.

Tajemnica, której nie dało się wiecznie utrzymać
Opowieść o ujawnieniu płci Jeanne ma kilka wersji. Bougainville twierdził, że została rozpoznana przez mieszkańców Tahiti w 1768 roku. Inne świadectwa sugerują, że prawda była znana załodze wcześniej, a do ostatecznego zdemaskowania doszło w znacznie bardziej brutalnych okolicznościach na Nowej Irlandii. Warto zachować tu ostrożność – romantyczna scena, w której Tahitańczycy natychmiast rozpoznają kobietę przebraną za marynarza, mogła być wygodnym sposobem oczyszczenia francuskich dowódców z odpowiedzialności za złamanie regulaminu.
Jeanne i Commerson pozostali na Mauritiusie, kiedy wyprawa Bougainville’a popłynęła dalej. Po śmierci przyrodnika w 1773 roku Baret znalazła się bez pieniędzy i opieki, pracowała więc w Port Louis, a następnie poślubiła francuskiego podoficera Jeana Dubernata. Wraz z nim wróciła do Francji pod koniec 1774 roku, zamykając w ten sposób podróż rozpoczętą osiem lat wcześniej. Jeanne Baret została pierwszą znaną kobietą, która opłynęła Ziemię, choć nie uczyniła tego podczas jednej nieprzerwanej wyprawy i nie czekała na nią żadna parada powitalna.
Ida Pfeiffer – świat zaczyna się po czterdziestce
Ida Pfeiffer nie musiała już przebierać się za mężczyznę, lecz wcale nie oznaczało to, że dziewiętnastowieczna Europa była gotowa na samodzielną podróżniczkę. Urodzona w 1797 roku w Wiedniu, wyszła za mąż, wychowała synów i przeszła przez nieudane małżeństwo zakończone rozwodem. Dopiero kiedy jej dzieci dorosły, postanowiła zająć się marzeniem, które przez lata odkładała na później.

W 1842 roku wyruszyła przez Konstantynopol do Palestyny, Syrii i Egiptu. Trzy lata później odwiedziła Skandynawię oraz Islandię, a następnie zrobiła coś, co nawet wśród mężczyzn nie należało do codzienności: w latach 1846–1848 po raz pierwszy okrążyła świat. Podróżowała przez Amerykę Południową, Tahiti, Chiny, Indie, Persję i Azję Mniejszą. Ledwie zdążyła opisać wyprawę, gdy w 1851 roku ruszyła ponownie. Jej druga podróż dookoła świata prowadziła między innymi przez południową Afrykę, Borneo, Sumatrę, Celebes, Kalifornię, Peru oraz Stany Zjednoczone.
Podróżniczka bez wielkiego budżetu i bez świty
Ida nie należała do arystokratycznych turystek, które oglądały świat zza okna wygodnego powozu. Podróżowała oszczędnie, zmieniała plany w zależności od sytuacji politycznej i stanu finansów, nocowała w przypadkowych miejscach, korzystała z lokalnego transportu i podejmowała ryzyko, którego nie łagodziła ani młodość, ani bogactwo. Przywoziła do Wiednia rośliny, owady, minerały oraz przedmioty etnograficzne, a jej relacje cenili geografowie Alexander von Humboldt i Carl Ritter. Została również honorową członkinią towarzystw geograficznych w Berlinie i Paryżu.
Jej książki stały się popularne, ponieważ nie pisała jak uczony przemawiający z katedry, lecz jak uważna, czasem surowa obserwatorka. Nie oznacza to jednak, że jej spojrzenie było neutralne. Pfeiffer pozostawała Europejką swojej epoki i nie była wolna od kolonialnych ocen ludów, które spotykała. Właśnie dlatego jej relacje warto czytać podwójnie – jako opowieści o dalekich krajach, ale również jako świadectwo tego, w jaki sposób dziewiętnastowieczna Europa patrzyła na resztę świata.
Ostatnia wyprawa zaprowadziła ją na Mauritius i Madagaskar. Trudy podróży oraz choroba podkopały jej zdrowie; po powrocie do Wiednia zmarła 27 października 1858 roku. Miała 61 lat, pięć wielkich wypraw za sobą i dwukrotnie zamknięty krąg wokół Ziemi.

Dwie kobiety, dwie strategie, ten sam upór
Jeanne Baret musiała stać się „Jeanem”, ponieważ świat nie przewidział dla niej miejsca na pokładzie. Ida Pfeiffer podróżowała jako kobieta, lecz długo przedstawiano ją jako ekscentryczną wiedeńską damę, jakby samodzielne przemierzanie kontynentów było tylko osobliwym hobby gospodyni domowej.
Jedna weszła do historii, ukrywając swoją tożsamość. Druga – ujawniając ją na każdej stronie swoich książek. Obie pokazują, że granice świata bardzo często nie przebiegają na mapach. Znacznie częściej znajdują się w regulaminach, obyczajach i cudzych wyobrażeniach o tym, co człowiekowi „wypada”.

Ciekawostki
- Jeanne Baret nie wróciła do Francji razem z Bougainville’em – jej pełne okrążenie świata trwało około ośmiu lat i zakończyło się dopiero w 1774 roku.
- Dopiero w 2012 roku nazwano na jej cześć roślinę Solanum baretiae, a w 2018 roku jej imię otrzymało pasmo górskie na Plutonie.
- Ida Pfeiffer odbyła pięć wielkich wypraw, w tym dwie podróże dookoła świata, mimo że nie miała formalnego przygotowania naukowego ani dużego majątku.
- Jej dzieła ukazały się także po polsku. W 1860 roku wydano w Warszawie książkę „Dwie podróże na około świata przez niewiastę odbyte”, przełożoną przez Juliusza Schedlinga.
- Od 2018 roku Wydział Nauk o Ziemi, Geografii i Astronomii Uniwersytetu Wiedeńskiego nadaje wybitnym badaczkom i badaczom tytuł profesora gościnnego imienia Idy Pfeiffer.
Dlaczego warto o nich pamiętać?
Bo ich odwaga nie polegała na braku strachu, lecz na odmowie podporządkowania mu całego życia. Jeanne Baret i Ida Pfeiffer nie miały satelitarnych map, telefonu, ubezpieczenia podróżnego ani pewności, że ktoś przyjdzie im z pomocą. Miały natomiast ciekawość, wiedzę praktyczną i zdolność do podejmowania decyzji w świecie, który nieustannie sugerował im, że rozsądniej byłoby zawrócić.
Historia podróży nie jest wyłącznie historią zdobywania lądów. Jest również historią ludzi, którzy musieli najpierw zdobyć prawo do opuszczenia własnego domu.
Józef Michałek – Radio Awangarda
