Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

„Pod Mocnym Aniołem” i poza nim – historia pisarza

Więcej od tego autora

Czas czytania: 2 minuty

Jerzy Pilch – ironista z krwi, kości i wątroby

29 maja 2020 roku zgasło światło w jednej z najbystrzejszych głów współczesnej literatury polskiej. Jerzy Pilch – król dygresji, mistrz sarkazmu, nawrócony luteranin z Wisły, który najpierw chodził do kościoła ewangelickiego, a potem już tylko do kiosku po „Tygodnik Powszechny” i spirytualia. Znany z tego, że nie pisał książek – on je wypluwał z siebie błyskotliwie, złośliwie i celnie, jakby za karę, a jednak zawsze z jakąś podskórną czułością wobec ludzkiej słabości.

Pilch był jakby trochę z innej epoki – trochę Słonimski, trochę Bukowski, trochę własny demon. Nie interesowała go wielka narracja ani moralizatorstwo – on lubił pisać o życiu, które się sypie, o miłości, która się wymyka, i o wódce, która z jakiegoś powodu zawsze się kończy.

Pisarz, który zapisał alkohol do kanonu literatury

Najbardziej znana powieść Pilcha to oczywiście „Pod Mocnym Aniołem” – czyli opowieść o alkoholiku, który wie, że upadek nie jest tylko fizyczny, ale i metafizyczny. Prawie każdy, kto to czytał, zadawał sobie pytanie: „Czy to o nim?”. A Pilch, z właściwą sobie manierą, odpowiadał: „A jak myślisz?”.

Pisał też „Spis cudzołożnic”, „Moje pierwsze samobójstwo”, „Bezpowrotnie utracona leworęczność” – i w każdej z tych książek była ta sama ironia, co w jego felietonach, i to samo znużenie życiem, które wcale nie przeszkadzało mu być cholernie błyskotliwym kronikarzem naszych absurdów.

Ciekawostki, które pokazują, że Pilch był klasą samą dla siebie

  • Był luteraninem w katolickim kraju i nieustannie wykorzystywał to do tworzenia literackiego outsidera – człowieka lekko „z boku Kościoła i polityki”.
  • Pisał dla „Tygodnika Powszechnego”, „Polityki” i „Dziennika”, a jego felietony to mistrzostwo formy – krzyżówka filozofii popołudnia i sarkazmu porannego kaca.
  • Zadebiutował stosunkowo późno – po trzydziestce, ale od razu z hukiem: „Wyznania twórcy pokątnej literatury erotycznej” zdobyły Nagrodę Fundacji Kościelskich.
  • W 2001 roku zdobył Nagrodę Nike za „Pod Mocnym Aniołem”, czym przypieczętował swój status pisarza wybitnego, choć kompletnie niepokornego.
  • Cierpiał na chorobę Parkinsona, ale pisał niemal do końca – ostatnia jego książka, „Żywego ducha”, to opowieść z pogranicza życia, śmierci i szorstkiej łagodności.
  • Uwielbiał sport, szczególnie piłkę nożną. Mówił: „Więcej prawdy o człowieku powie mecz Wisły Kraków niż niejeden traktat filozoficzny”.
  • Był ikoną męskiego pisania, ale z zupełnie innej bajki niż macho-klasycy. Jego męskość to był melancholijny dystans, zagubienie i talent do autoironii.

Gdy literatura pachnie kawą, papierosem i ironią

Jerzy Pilch nie pisał, by nas pouczać. Pisał, by nas zrozumieć i trochę z nas zażartować. Zmarł 29 maja 2020 roku w Kielcach, zostawiając po sobie biblioteczkę, która pachnie kawą, papierosem i wódką, ale też pełna jest wrażliwości, jakiej dzisiaj coraz mniej.

I choć lubił pisać o końcu – jego język się nie starzeje, a frazy w stylu „wszyscy jesteśmy ludźmi w stanie nieszczęśliwej miłości” pozostaną z nami jak najlepsze przypisy do rzeczywistości.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze