Słuchaj nas online

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Karol Bunsch „Dzikowy skarb”

Więcej od tego autora

Przeczytasz w: 2 minuty

Na szczęście ten książę, mocarz, wytrawny polityk, który świadomy był, jakie dzieło na swoje barki wziął, konsekwentnie dążył do celu, mimo wszelkich przeciwności. Pełen prostoty ale i wyrafinowania, bo tego wymagała ówczesna polityka, trochę na przekór sobie ale dla dobra państwa podejmował mało popularne kroki. Bo to było dzieło jego życia, scalić plemiona słowiańskie, by stały się znaczącą siłą na mapie Europy X wieku. By nikt nie mógł zagrozić rodzącemu się państwu polskiemu. Dzieło trudne, wymagające wielkiego oddania i poświęcenia. I pięknie autor tę drogę życiową Mieszka pokazuje. Bez patosu, jawi nam się książę jako niemal zwykły człowiek, z pasjami, namiętnościami, trudnymi wyborami, gdzie nie ma łatwych ścieżek, są tylko mniej lub bardziej trudne. Cudownie wykreowana postać. Idzie oddać serce Bunschowemu Mieszkowi.
Ale na tym nie koniec, bo mamy galerię tak doskonale skrojonych postaci, że trudno wybrać faworyta. Miał autor tak niezwykły talent do tworzenia równoległych bohaterów, że każdy z nich mógłby być głównym, a przynajmniej zasługującym na swoją własną opowieść. Rzadko mi się zdarzało w książkach znaleźć tak dobrze napisanych wszystkich bohaterów, trzeba było się godzić, że jeden rósł kosztem drugiego. Nie u Bunscha i za to chylę czoła, bo jednocześnie nadają oni barw całej opowieści.
Przepieknie napisana historia Dzikowego skarbu, który na dwa sposoby można odbierać, i jako ten prawdziwy, złotem się mieniący, co kusił i przyciągał a o który właściciel nic a nic nie dbał. I jako przenośnia, bo o ile do złota miał stosunek lekceważący to potrafił inne skarby odnaleźć w życiu, co mienią się stokroć bardziej niż złoto, srebro, drogie kamienie i wszystko to, co kupcom odebrać można było na szlaku pośród puszcz nieprzebytych przebiegającym. A łoił Dzik kupców aż furczało, dopóki drogi jego ku cywilizacji nie ruszyły. I odnalazł, nie bez trudu, bo życia uczył się cały czas i ciągle mu nie wychodziło, bo trudno naturę dziką okiełznać, ale odkrył, co w życiu ważne. Wartości ponadczasowe, co w X wieku i teraz się sprawdzają, co sens nadają ludzkiemu życiu, ale i zniszczyć je mogą. Odmalowane to ujmująco i po prostu prawdziwie.
Jestem zachwycona, rozkochana bez pamięci. Za język, styl, za przepiekną baśń, która przypomina delikatnie, bez nachalności, jakie wartości życiu przyświecać winny. Genialna. A ja generalnie historię lubię, a tak podana jest tylko jeszcze bardziej atrakcyjna.

Polecam bardzo.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Koniecznie przeczytaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze