Kazimierz Prószyński – człowiek, który wynalazł kino, zanim było to modne (ur. 4 kwietnia 1875 w Warszawie, zm. 13 marca 1945 w obozie Mauthausen-Gusen)
Wszyscy znają braci Lumière. Ba, ich nazwisko powtarzamy jak zaklęcie, gdy mówimy o narodzinach kina – „Ach, tak, bracia Lumière, ojcowie kinematografii, geniusze ekranu”. Ale tu ciekawostka: Kazimierz Prószyński – skromny polski wynalazca – zbudował własną kamerę filmową zanim Lumière’owie zdążyli nacisnąć „nagrywaj”.
Tak, dobrze czytasz. Podczas gdy świat z zachwytem patrzył na francuskie pokazy, Prószyński już wcześniej kręcił filmy swoim pleografem. Problem w tym, że nie miał za sobą francuskiego szyldu, sponsorów i marketingowej maszyny na pełnych obrotach. A w świecie wynalazków – jak w kinie – czasem wygrywa nie ten, kto pierwszy, tylko ten, kto ma lepszy plakat.
Geniusz z Warszawy, który widział przyszłość w klatkach filmu
Kazimierz Prószyński urodził się w 1875 roku w Warszawie, w rodzinie, gdzie inwencja była tak powszechna jak niedzielny rosół. Już jako nastolatek fascynował się ruchem i obrazem, a jego marzeniem było uchwycenie tego, co ulotne – nie tylko w fotografii, ale w ruchu!
W wieku zaledwie dziewiętnastu lat skonstruował pleograf – aparat, który nie tylko rejestrował obraz w ruchu, ale też go odtwarzał! Polska kinematografia w powijakach? Owszem. Ale Prószyński już wtedy wiedział, że to będzie przyszłość.
I choć jego wynalazek był o włos od światowej sławy, historia postanowiła inaczej – bo przecież w historii wielkich odkryć marketing często wygrywa z pionierami.

Pleograf – cud techniki, o którym świat zapomniał
Pleograf to nie była zabawka dla bogaczy. To był poważny kawał inżynierskiej roboty – aparat do rejestracji i projekcji filmu, który powstał w latach 1894–1895, czyli przed pokazem braci Lumière w Paryżu!
Co więcej, Prószyński nie poprzestał na jednym wynalazku. Wymyślił też biopleograf, czyli urządzenie pozwalające na stabilniejsze projekcje, a jego aeroskop był pierwszą na świecie kamerą filmową napędzaną siłą sprężonego powietrza! Przydał się reporterom wojennym w okopach I wojny światowej – tak, polski wynalazek kręcił materiał na froncie, zanim drony stały się modne.

Człowiek, który zawsze był o krok przed czasem
Prószyński miał tę cudowną przypadłość wszystkich wielkich wynalazców: widział rzeczywistość nie taką, jaka była, ale jaką mogłaby być. Rozumiał, że obraz w ruchu może zmienić nie tylko rozrywkę, ale też sposób dokumentowania świata.
Gdyby żył w dzisiejszych czasach, pewnie miałby własne studio filmowe, kanał na YouTube i współpracowałby z Netflixem nad „Wynalazcami wszech czasów”. Ale w jego czasach los nie był dla niego tak łaskawy – brak wsparcia finansowego i wojenne zawieruchy sprawiły, że jego pomysły nie rozwinęły skrzydeł tak, jak na to zasługiwały.

Ciekawostki o Prószyńskim, które sprawią, że docenisz go jeszcze bardziej
- Pleograf powstał, gdy Prószyński miał ledwie 19 lat – wyobraź sobie siebie w tym wieku, a potem jego z gotowym aparatem filmowym.
- Aeroskop używany był przez reporterów w czasie I wojny światowej, bo działał niezawodnie nawet w trudnych warunkach.
- Był też autorem ponad 70 patentów, m.in. z zakresu fotografii, mechaniki i filmowej technologii.
- Sam nagrywał pierwsze polskie filmy, m.in. „Ślizgawka w Ogrodzie Saskim”.
- Niestety, zmarł w zapomnieniu w 1945 roku, jako więzień numer 129957 w wieku 70 lat w hitlerowskim obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen, kiedy świat już dawno zapomniał, że jeden z ojców kina pochodził właśnie z Polski.
Kazimierz Prószyński – bohater drugiego planu światowego kina
Dziś mówi się o nim jako o jednym z tych wizjonerów, którzy nie mieli szczęścia do czasów, w których żyli. Ale nie zmienia to faktu, że Polska była u początków kinematografii, i to właśnie dzięki Prószyńskiemu.
Więc kiedy następnym razem będziesz oglądać film na dużym ekranie, wspomnij choć na chwilę człowieka, który chciał dać światu ruchomy obraz, zanim świat był na to gotowy.
Bo czasem prawdziwi pionierzy nie stoją w świetle reflektorów. Oni je najpierw wymyślają.
Więcej ciekawostek znajdziecie w internecie, po wpisaniu frazy „Kazimierz Prószyński”. Tutaj jedna z nich: Kazimierz Prószyński
