Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Listonosz, który obraził architektów

Więcej od tego autora

Czas czytania: 3 minuty

Kiedy rozsądek bierze dzień wolny

Niektóre życiorysy wyglądają tak, jakby pisał je urzędnik od ewidencji ludności, a inne tak, jakby wtrąciła się do nich gorączka, sen i upór godny osła ciągnącego filozofię pod górę. Ferdinand Cheval należał zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Urodził się w 1836 roku w Charmes-sur-l’Herbasse, w niezamożnej rodzinie chłopskiej, uczył się krótko — od szóstego do dwunastego roku życia — potem terminował jako piekarz, by ostatecznie zostać wiejskim listonoszem. Niby nic. Żadnej akademii, żadnych salonów, żadnego „wczesnego geniuszu dostrzeżonego przez mentora”. I właśnie tu robi się ciekawie, bo świat sztuki uwielbia talenty opakowane elegancko, a Cheval przychodzi do niego w zabłoconych butach, z torbą na listy i twarzą człowieka, którego nikt nie pytał o pozwolenie na marzenie.

Kamień, który okazał się detonatorem

W kwietniu 1879 roku czterdziestotrzyletni Cheval potknął się podczas swojej trasy o osobliwy kamień. Dla normalnego człowieka byłby to drobny epizod z repertuaru „ach, do licha”, ale dla niego stał się początkiem obsesji, która trwała 33 lata. Nosił kamienie najpierw w kieszeniach, potem w koszu, wreszcie woził je taczką; dziennie przemierzał pieszo ponad 30 kilometrów, a według francuskiego Ministerstwa Kultury nawet 32–43 km, po czym nocą budował swój pałac. Monument ukończył w 1912 roku, mając 77 lat. To jest właśnie ten moment, w którym motywacyjne memy powinny grzecznie zejść ze sceny, bo przy Chevalu brzmią jak przemówienie leniwego wuefisty o hartowaniu ducha.

Architektura bez pozwolenia od świata

Najciekawsze u Chevala nie jest nawet to, że budował długo, samotnie i wbrew zdrowemu rozsądkowi, lecz to, że zbudował coś całkowicie nieposłusznego kategoriom. Jego Pałac Idealny wyrósł z wyobraźni karmionej naturą, pocztówkami i ilustrowanymi magazynami, które roznosił jako listonosz. To nie jest klasyczna architektura, tylko materialny sen człowieka, który nie znał reguł na tyle dobrze, by się ich bać. Dlatego jego dzieło bywa łączone z architekturą naiwną i sztuką outsiderów, a później zachwycili się nim także surrealiści. W gruncie rzeczy Cheval zrobił coś skandalicznie prostego: odmówił światu prawa do decydowania, kto może tworzyć rzeczy wielkie. A to, jak wiadomo, bywa społecznie gorzej widziane niż zwykłe dziwactwo.

Kadr z filmu

Pięć ciekawostek, które naprawdę warto znać

  • Już 1 stycznia 1905 roku Cheval otworzył swoje dzieło dla publiczności, sam organizował zwiedzanie, prowadził coś w rodzaju kasy biletowej, sprzedawał fotografie i pocztówki. Mówiąc brutalnie: zanim świat sztuki go w pełni uznał, on już całkiem przytomnie ogarniał własną promocję.
  • Nie pozwolono mu spocząć w samym pałacu, więc zbudował sobie osobny grobowiec na cmentarzu w Hauterives. Pracował nad nim osiem lat, a dziś spoczywa tam wraz z rodziną. To jest dopiero konsekwencja: zrobić najpierw pałac dla marzenia, a potem architekturę dla własnej ciszy.
  • Obok pałacu stoi Villa Alicius, wznoszona w latach 1893–1895 i nazwana na cześć jego córki Alice. Nie była dodatkiem dekoracyjnym, tylko częścią całego świata Chevala, który rozrastał się nie jak projekt architektoniczny, lecz jak prywatna mitologia.
  • W pałacu można znaleźć zaskakujący miszmasz motywów: pomnik egipski, świątynię hinduistyczną, miniaturowy szwajcarski chalet, średniowieczny zamek oraz Trzech Gigantów symbolizujących Juliusza Cezara, Wercyngetoryksa i Archimedesa. Ktoś powie: chaos. Ja powiem: wyobraźnia bez działu zgodności stylistycznej.
  • Pałac został wpisany na listę francuskich monumentów historycznych 23 września 1969 roku, a oficjalna historia miejsca podkreśla, że André Malraux forsował tę decyzję mimo oporu części urzędników. Innymi słowy: nawet instytucje czasem muszą zostać zmuszone do dobrego gustu.
Kadr z filmu

Upór jako forma metafizyki

Cheval jest tak fascynujący dlatego, że rozsadza wygodny podział na „prostego człowieka” i „wielkiego twórcę”. On pokazuje coś znacznie bardziej niewygodnego: że dzieło życia nie zawsze rodzi się z kapitału kulturowego, kontaktów i teorii, lecz czasem z monotonii, straty, samotności i nieprzyzwoicie długiego trwania przy własnej wizji. Jego pałac ma 26 metrów długości i około 12 metrów szerokości oraz wysokości, ale jego prawdziwy rozmiar jest inny — to rozmiar wyrzutu sumienia dla wszystkich, którzy przez całe życie czekają na idealny moment. Cheval nie czekał. Potknął się, podniósł kamień i uznał, że to wystarczy za początek. I trudno o piękniejszą, bardziej podejrzaną wobec rozsądku definicję twórczości.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze