Maria Lassnig – malarka ciała od wewnątrz
Maria Lassnig (1919–2014) to artystka, która odważyła się malować nie to, co widzą oczy, lecz to, co czuje ciało. Austriaczka, prekursorka nurtu „body awareness painting”, była pionierką sztuki, w której anatomia ustępuje miejsca subiektywnemu doświadczeniu. Jej płótna były często zniekształcone, fragmentaryczne, pełne kolorów, które miały oddawać emocje, napięcia mięśni czy ból. Dzięki temu zyskała opinię artystki „malującej świadomość”.
Od biednego dzieciństwa do nowoczesnej awangardy
Urodziła się w Karyntii, w rodzinie o skromnych warunkach. Studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, gdzie początkowo krytykowano ją za odejście od klasycznego malarstwa. W latach 50. wyjechała do Paryża, a potem do Nowego Jorku, gdzie zetknęła się z ekspresjonizmem abstrakcyjnym i pop-artem. Jednak Lassnig nie kopiowała trendów – konsekwentnie szła własną drogą, rozwijając ideę malowania „od środka”.

Sztuka, która boli i bawi
Na jej obrazach ciało bywało przedstawiane jako karykaturalne, fragmentaryczne, czasem zabawne, a czasem przerażające. Twierdziła, że „realizm to malowanie tego, co naprawdę odczuwamy”. Jej autoportrety – w kasku, z pistoletami, czy nawet z odciętą głową – były nie tylko prowokacyjne, ale też ironiczne. Lassnig udowodniła, że malarstwo może być jednocześnie bolesne i pełne humoru.

Ciekawostki
- Była pierwszą profesorką malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu (1980), przełamując męską dominację w tej instytucji.
- Otrzymała Złotego Lwa na Biennale w Wenecji w 2013 roku – rok przed śmiercią.
- Jej dzieła często inspirowały feministki, które widziały w nich zapis kobiecego doświadczenia ciała.
- Lassnig interesowała się też filmem eksperymentalnym – współpracowała z austriacką grupą Women/Artist/Filmmakers.
- W Austrii długo była niedoceniana – prawdziwe uznanie przyszło dopiero, gdy zdobyła międzynarodową sławę.

Dlaczego warto o niej pamiętać?
Maria Lassnig otworzyła drzwi do zupełnie nowego spojrzenia na ciało w sztuce. Zamiast idealizować lub kopiować powierzchnię, pokazała ciało od wewnątrz – takie, jakie je czujemy. Jej prace są dowodem, że malarstwo może być narzędziem introspekcji i że piękno kryje się także w deformacji i szczerości.

