Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Od warszawskiej pensji do Nobla

Więcej od tego autora

Czas czytania: 3 minuty

Marie Curie-Skłodowska – kobieta, która rozświetliła mrok nauki

Marie Curie-Skłodowska (1867–1934) była kimś więcej niż tylko genialną naukowczynią – była symbolem wytrwałości, odwagi i cichej rewolucji. Urodziła się w Warszawie, w czasach, gdy kobietom nie wolno było studiować na uniwersytetach. A jednak to właśnie ona odkryła dwa pierwiastki – polon i rad – i została pierwszą osobą w historii, która zdobyła dwie Nagrody Nobla w różnych dziedzinach nauki: fizyce i chemii.

Od warszawskiej pensji do laboratorium w Paryżu

Maria przyszła na świat w rodzinie nauczycielskiej, w której wiedza była świętością, a książki – namiastką wolności. Ojciec uczył fizyki, matka prowadziła pensję dla dziewcząt. Po jej śmierci młoda Maria uczyła się w tak zwanym „latającym uniwersytecie” – tajnej uczelni dla kobiet. Gdy w Polsce nie mogła kontynuować studiów, wyjechała do Paryża. Tam, w zimnych mansardach Sorbony, żyła skromnie, głodowała, ale nigdy nie przestała się uczyć. Właśnie wtedy zaczęto o niej mówić: kobieta, która świeci zapałem mocniejszym niż promieniotwórczość, którą bada.

Z miłości i nauki rodzi się odkrycie

W Paryżu poznała Pierre’a Curie, fizyka, który wkrótce został jej mężem i współpracownikiem. Oboje w 1898 roku odkryli dwa nowe pierwiastki – polon (nazwany na cześć Polski) i rad, którego blask zachwycał i zabijał jednocześnie. Za badania nad promieniotwórczością w 1903 roku oboje otrzymali Nagrodę Nobla z fizyki (wraz z Henri Becquerelem). Po tragicznej śmierci Pierre’a, który zginął potrącony przez wóz konny, Marie nie poddała się – kontynuowała ich wspólne badania i w 1911 roku zdobyła drugiego Nobla, tym razem w chemii.

Kobieta w świecie mężczyzn

Była pierwszą kobietą-profesorem na Sorbonie, ale długo traktowano ją jak intruza w świecie nauki zdominowanym przez mężczyzn. Pracowała po nocach, w laboratorium, które bardziej przypominało szopę niż świątynię nauki. Nie zabiegała o sławę, nie nosiła biżuterii, a zamiast błyskotek – miała fiolkę z radem w kieszeni fartucha.

Promieniowanie i poświęcenie

Podczas I wojny światowej stworzyła tzw. „małe Curie” – mobilne aparaty rentgenowskie, które ratowały życie rannych żołnierzy na froncie. Sama szkoliła sanitariuszki i osobiście prowadziła samochód, którym jeździła między liniami frontu. Ironia losu chciała, że właśnie promieniowanie, które dawało życie innym, odebrało je jej samej. Zmarła w 1934 roku na anemię aplastyczną – skutek wieloletniej ekspozycji na promieniotwórcze pierwiastki.

Ciekawostki

• W 1903 roku Akademia Francuska początkowo nie chciała uwzględnić jej w nominacji do Nobla – dopiero interwencja Pierre’a sprawiła, że dopisano jej nazwisko.
• Słowo „radioaktywność” (ang. radioactivity) weszło do nauki właśnie dzięki niej.
• Jej laboratorium wciąż jest napromieniowane – do dziś wymaga specjalnych środków bezpieczeństwa.
• Wnuczka Marie, Hélène Langevin-Joliot, również została fizyczką jądrową.
• Jej zeszyty laboratoryjne wciąż przechowywane są w Paryżu, w ołowianych skrzyniach.

Dlaczego warto o niej pamiętać?

Marie Curie-Skłodowska pokazała, że nauka może być formą odwagi. Nie miała za sobą wpływów, majątku ani tytułów – tylko ciekawość świata i determinację. Dzięki niej radioaktywność przestała być tajemnicą, a stała się narzędziem leczenia. To jedna z tych postaci, które nie tylko odkryły coś w świecie – ale odkryły w nas samych wiarę, że niemożliwe jest tylko słowem.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze