Maryam Mirzakhani – kobieta, która nauczyła się wędrować po zakrzywionych światach
Zanim Maryam Mirzakhani zaczęła rozwiązywać problemy, których większość ludzi nie potrafiłaby nawet poprawnie przeczytać, chciała zostać pisarką. Jako dziewczynka pochłaniała powieści i wyobrażała sobie historie silnych bohaterek, podróżujących po świecie i dokonujących rzeczy niezwyczajnych. Matematyka początkowo wcale jej nie zachwycała. Co więcej, w pierwszych latach nauki jeden z nauczycieli uznał, że nie ma do niej szczególnego talentu. Dopiero kolejny pedagog potrafił zobaczyć w niej coś więcej, a ta pozornie drobna zmiana okazała się początkiem niezwykłej drogi. Maryam Mirzakhani nie została pisarką w tradycyjnym znaczeniu, ale matematykę traktowała później właśnie jak opowieść – z bohaterami, zwrotami akcji i tajemnicą, która odsłania się dopiero po długiej wędrówce.
Dziewczyna z Teheranu, która nie chciała znać granic
Urodziła się 12 maja 1977 roku w Teheranie i dorastała w cieniu wojny iracko-irańskiej. Uczyła się w szkole dla szczególnie uzdolnionych dziewcząt, ale nawet tam musiała domagać się dostępu do zajęć przygotowujących do konkursów matematycznych, jakie prowadzono dla chłopców. Dyrektorka szkoły nie uznała jednak, że tradycja jest argumentem ostatecznym – i bardzo dobrze, bo tradycja nader często bywa jedynie przyzwyczajeniem w eleganckim płaszczu.
W 1994 roku Mirzakhani jako pierwsza Iranka zdobyła złoty medal Międzynarodowej Olimpiady Matematycznej, uzyskując 41 punktów na 42 możliwe. Rok później wróciła i osiągnęła wynik doskonały – 42 punkty. Nie był to jednak cudowny przypadek dziecka, które od kołyski porozumiewa się za pomocą równań. Jej talent wyrósł z ciekawości, pracy i otoczenia, które w odpowiednim momencie przestało jej przeszkadzać.
W 1998 roku przeżyła wypadek autobusu, którym uczestnicy konferencji matematycznej wracali do Teheranu. Pojazd runął w przepaść, a w katastrofie zginęło siedmioro studentów Uniwersytetu Technicznego Sharifa. Mirzakhani należała do nielicznych ocalałych. W jej biografii nie potrzeba więc dopisywać dramatycznych ozdobników – życie zrobiło to samo, z brutalną precyzją.

Rysunki na wielkich arkuszach papieru
Po ukończeniu studiów w Teheranie wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Na Uniwersytecie Harvarda znalazła się pod opieką Curtisa McMullena, laureata Medalu Fieldsa. Początkowo niewiele rozumiała z jego wykładów o geometrii hiperbolicznej, ale zamiast się wycofać, zasypywała go pytaniami. W 2004 roku obroniła doktorat poświęcony prostym geodezyjnym na powierzchniach hiperbolicznych oraz objętościom przestrzeni moduli – pracy tak rozległej, że jej wyniki dały materiał na kilka osobnych publikacji.
Brzmi groźnie, ale można spróbować powiedzieć to po ludzku. Mirzakhani badała zakrzywione powierzchnie i wszystkie możliwe sposoby, na jakie mogą one przyjmować różne kształty. Interesowały ją najkrótsze drogi biegnące po takich powierzchniach, ich zachowanie oraz przestrzenie opisujące całe rodziny podobnych obiektów. Była to matematyka na styku geometrii, topologii i układów dynamicznych – abstrakcyjna, lecz zarazem odsłaniająca ukryty porządek światów, których nie sposób bezpośrednio zobaczyć.
Pracowała bardzo wizualnie. Rozkładała na podłodze wielkie arkusze papieru, pokrywała je krzywymi, diagramami i notatkami, a następnie godzinami obchodziła problem z różnych stron. Jej córka mówiła podobno, że mama „maluje”. W pewnym sensie miała rację. Mirzakhani nie liczyła wyłącznie liczb – rysowała mapy pojęć, zanim zdołała zapisać je formalnym językiem matematyki.

Medal, który przestał należeć wyłącznie do mężczyzn
W 2008 roku została profesorką Uniwersytetu Stanforda. Sześć lat później, podczas Międzynarodowego Kongresu Matematyków w Seulu, otrzymała Medal Fieldsa – najważniejsze wyróżnienie przyznawane matematykom przed ukończeniem czterdziestego roku życia. Nagrodzono ją za wybitny wkład w dynamikę i geometrię powierzchni Riemanna oraz ich przestrzeni moduli. Jej badania połączyły narzędzia z geometrii algebraicznej, topologii, teorii prawdopodobieństwa i układów dynamicznych.
Mirzakhani została pierwszą kobietą i pierwszą osobą pochodzącą z Iranu, która otrzymała Medal Fieldsa. Warto jednak uważać na słynne określenie „matematyczny Nobel”. Jest ono wygodne, lecz nie całkiem precyzyjne, bo Medal Fieldsa ma własną tradycję, reguły i znaczenie. Nie był potrzebny jako zastępczy Nobel – był osiągnięciem wystarczająco wielkim samym w sobie.
Co znamienne, sama Mirzakhani nie lubiła robić z siebie pomnika. O swoim sukcesie mówiła raczej jako o zachęcie dla młodych kobiet niż triumfie osobistym. Interesowała ją praca, nie ceremonia. Matematycy wspominali jej niezwykłą wyobraźnię, cierpliwość i gotowość do pozostawania z jednym problemem przez lata – cechy znacznie mniej widowiskowe od błyskotliwego olśnienia, ale zwykle bardziej użyteczne.

Za mało czasu na wszystkie pytania
W 2013 roku zdiagnozowano u niej raka piersi. Choroba powróciła i rozprzestrzeniła się na inne narządy. Maryam Mirzakhani zmarła 14 lipca 2017 roku w szpitalu Stanforda. Miała zaledwie 40 lat. Pozostawiła męża, informatyka Jana Vondráka, i córkę Anahitę.
Najłatwiej byłoby zakończyć tę historię zdaniem o życiu przerwanym zbyt wcześnie – i byłoby ono prawdziwe. Jednak jej biografia niesie coś jeszcze. Mirzakhani pokazała, że matematyka nie jest zimnym magazynem gotowych wzorów, lecz żywą sztuką wyobraźni, w której trzeba umieć błądzić, rysować, poprawiać i cierpliwie czekać, aż problem zacznie opowiadać własną historię.

Dlaczego warto o niej pamiętać?
Ponieważ jej historia podważa kilka wygodnych mitów naraz. Talent nie zawsze objawia się od pierwszej lekcji, abstrakcyjna matematyka nie musi być pozbawiona wyobraźni, a wielkie odkrycie rzadko przychodzi w postaci błyskawicy. Czasem przypomina raczej mozolne przedzieranie się przez las, w którym droga pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś ma dość cierpliwości, aby iść dalej.
Maryam Mirzakhani nie tylko przekroczyła granicę, której wcześniej nie przekroczyła żadna kobieta – pokazała również, że granice w nauce bywają bardziej społeczne niż intelektualne.
Kliknij w link znajdujący się w komentarzu i poznaj kobietę, która z geometrii uczyniła opowieść o światach bardziej zakrzywionych, niż podpowiada nam codzienna wyobraźnia.

Ciekawostki
- Jako dziecko chciała zostać pisarką i przez lata bardziej interesowały ją powieści niż matematyka.
- W 1995 roku zdobyła złoty medal Międzynarodowej Olimpiady Matematycznej z maksymalnym wynikiem 42 punktów.
- Była pierwszą kobietą oraz pierwszą osobą z Iranu uhonorowaną Medalem Fieldsa.
- Wspólnie z Alexem Eskinem osiągnęła przełomowe wyniki dotyczące dynamiki na przestrzeniach moduli, określane nieformalnie mianem „twierdzenia magicznej różdżki”.
- Skomplikowane problemy rozwiązywała, tworząc ogromne rysunki i diagramy na rozłożonych arkuszach papieru.
- Od 12 maja, czyli dnia jej urodzin, obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Kobiet w Matematyce.
Józef Michałek – Radio Istebna
