Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Michał Anioł

Więcej od tego autora

Czas czytania: 4 minuty

Dziś, w 479. ocznicę śmierci Michała Anioła, warto przypomnieć sobie, kim był ten niezwykły człowiek, który zamienił kawałki marmuru w najpiękniejsze rzeźby świata.

Michał Anioł – geniusz, który nie miał czasu na kąpiel, ale znalazł go na stworzenie cudów

Mówią, że prawdziwy geniusz rzadko przejmuje się przyziemnymi sprawami. No cóż, Michał Anioł potraktował tę zasadę całkiem dosłownie. Kąpiele? Strata czasu. Przyjaciele? Kto by ich potrzebował. Odpoczynek? Przecież marmur sam się nie wyrzeźbi. 18 lutego obchodzimy rocznicę śmierci człowieka, który dał światu jedno z najbardziej monumentalnych dzieł sztuki, a jednocześnie był tak nieznośny, że nawet jego sponsorzy musieli go do wszystkiego zmuszać.

To historia o artyście, który nienawidził malować, uwielbiał samotność i prawdopodobnie byłby bohaterem wielu dzisiejszych memów.

Młodość geniusza, który miał misję

Michał Anioł Buonarroti urodził się w 1475 roku i już od dziecka wiedział, że nie chce być kupcem, bankierem ani żadnym tam dworskim urzędnikiem – on miał w rękach talent, który przewyższał całą resztę ludzkości. Jego ojciec, tradycyjny człowiek renesansu (czytaj: pragmatyczny i przekonany, że artyści umierają w biedzie), nie był zachwycony tym pomysłem. Ale Michał Anioł, jak na upartego geniusza przystało, postawił na swoim i został uczniem w warsztacie malarskim.

Nie minęło dużo czasu, a wszyscy już wiedzieli, że chłopak ma talent większy niż ego Juliusza Cezara. W wieku 13 lat (!) przewyższał swoich nauczycieli, a jako 20-latek był już sławny. I to nie byle gdzie, tylko we Florencji – renesansowym Hollywood, gdzie artyści rywalizowali o zlecenia niczym dzisiejsi influencerzy o followersów.

Rzeźby tak doskonałe, że podejrzewano interwencję boską

Jeśli mielibyśmy wymienić jedno dzieło, które sprawiło, że Michał Anioł stał się legendą, to byłby to Dawid – imponująca rzeźba przedstawiająca biblijnego bohatera w momencie tuż przed walką z Goliatem. Jest tak doskonała, że wielu uważało, iż Anioł musiał mieć układy z siłami wyższymi. Co więcej, rzeźbienie jej było nie lada wyzwaniem – ogromny blok marmuru, który dostał do pracy, był już wcześniej zniszczony przez innych artystów. A Michał Anioł? Po prostu spojrzał na kawałek kamienia i stwierdził: „Dawid już tam jest, ja tylko muszę go uwolnić”.

Tak, ten człowiek dosłownie widział gotowe rzeźby w surowym marmurze. Niektórzy widzą w plamach chmury, a on widział arcydzieła.

Freski, których nienawidził, a które stały się jego arcydziełem

Mimo że Michał Anioł uważał się przede wszystkim za rzeźbiarza, los (a dokładniej papież Juliusz II) postanowił inaczej. Pewnego dnia dostał „propozycję nie do odrzucenia” – miał namalować freski na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej. „Nie umiem malować”, tłumaczył. „Dasz radę”, odpowiedział papież.

I tak oto przez cztery lata Michał Anioł, który malować nie znosił, spędzał dnie i noce na rusztowaniach, wykręcony w nienaturalnych pozycjach, pokryty farbą i sfrustrowany do granic możliwości. Legenda głosi, że przez ten czas niemal nie schodził na ziemię i spał w ubraniu (a jak wiemy, kąpiele nie były jego priorytetem). W liście do znajomego pisał, że „jego kark jest złamany, a twarz przypomina podłogę”. Ale efekt? Arcydzieło, które do dziś przyciąga miliony ludzi i wywołuje pytanie: „Jakim cudem to wszystko zrobił jeden człowiek?”.

Człowiek, który nie miał czasu na życie prywatne

Michał Anioł nie był typem człowieka, który spędza wieczory na przyjemnych pogawędkach przy winie. Był samotnikiem, nie dbał o wygody i nie zawracał sobie głowy związkami. Pieniądze? Owszem, miał ich mnóstwo, ale żył jak asceta – ponoć spał w butach i nosił te same ubrania tak długo, aż niemal same od niego odpadały.

Miał trudny charakter, nie znosił Leonardo da Vinci (z wzajemnością), a z papieżami kłócił się równie często, co współcześni artyści ze swoimi menedżerami. Nie był osobą, z którą łatwo się dogadać, ale jedno trzeba mu oddać – był geniuszem, który nie pozwalał, by cokolwiek odciągnęło go od pracy.

Ciekawostki, które sprawiają, że jeszcze bardziej go lubimy

  • Był tak zły na swoją Pietę, że ją podpisał. Kiedy usłyszał, że ludzie przypisują to dzieło komuś innemu, wpadł w szał i nocą wyrył swoje imię na szarfie Maryi. To jedyna jego sygnowana rzeźba.
  • Był mistrzem riposty. Kiedy jeden z kardynałów skrytykował jego freski w Kaplicy Sykstyńskiej, Michał Anioł namalował go w roli postaci… w piekle. Kardynał poskarżył się papieżowi, ale ten stwierdził, że „z piekła nawet on nie może go wyciągnąć”.
  • Był architektem Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Choć najbardziej znany jest jako rzeźbiarz, to współprojektował jedną z najsłynniejszych budowli świata – kopuła to jego dzieło.
  • Napisał ponad 300 wierszy. Tak, oprócz rzeźbienia i malowania był też poetą!
  • Jego ciało ekshumowano po śmierci. Chciano upewnić się, że naprawdę tam spoczywa – i faktycznie, to był on. 🙂

Michał Anioł – geniusz, którego świat nie był godzien

Podsumowując: Michał Anioł był typem człowieka, który mógłby przechodzić przez życie jak rozczochrany dziwak w tych samych butach przez dekadę, a i tak ludzie nazywaliby go geniuszem. I mieliby rację. Jego talent, pracowitość i obsesyjne podejście do sztuki sprawiły, że jego dzieła przetrwały wieki i nadal nas zachwycają.

A czy dzisiejsi artyści mogliby się od niego czegoś nauczyć? Tak, choćby tego, że talent to jedno, ale prawdziwy geniusz wymaga też obsesyjnej pracy. I może, od czasu do czasu, porządnej kąpieli.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze