Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Między miłością, wygnaniem i głodem – tragiczne życie Mariny Cwietajewej

Więcej od tego autora

Czas czytania: 4 minuty

Marina Cwietajewa – poetka, która całe życie pisała na krawędzi

Są biografie, które po latach zaczynają wyglądać zbyt literacko, jakby ktoś dopisał do nich cierpienie dla lepszego efektu. Życie Mariny Cwietajewej nie potrzebuje żadnych dopisków. Rewolucja, głód, śmierć dziecka, emigracja, bieda, samotność, aresztowanie córki, egzekucja męża, wojna i wreszcie samobójstwo – wystarczyłoby na kilka życiorysów. A pomiędzy tym wszystkim była poezja, pisana tak, jakby każde zdanie miało się za chwilę rozpaść pod naporem emocji.

Marina Iwanowna Cwietajewa urodziła się 8 października 1892 roku w Moskwie. Jej ojciec, Iwan Cwietajew, był profesorem i jednym z twórców moskiewskiego Muzeum Sztuk Pięknych, matka zaś pianistką. Marina dorastała więc w świecie książek, muzyki i języków, a pierwszy tom, „Album wieczorny”, wydała w 1910 roku, mając osiemnaście lat. Już wtedy było jasne, że nie będzie poetką od grzecznych rymów i eleganckich westchnień. U Cwietajewej uczucie niemal zawsze przekracza rozsądne granice.

Kiedy historia wchodzi człowiekowi do mieszkania

W 1912 roku wyszła za Siergieja Efrona. Potem przyszła rewolucja i wojna domowa. Efron walczył po stronie białych, a Marina została w Moskwie z córkami. I tu kończy się romantyczny obraz poetki przy biurku, bo zaczyna się zwyczajny głód.

Nie potrafiąc utrzymać dzieci, oddała Ariadnę i młodszą Irinę do państwowego domu dziecka, wierząc, że tam będą miały większą szansę na jedzenie. Ariadnę później zabrała. Irina zmarła z głodu w lutym 1920 roku, nie mając jeszcze trzech lat. To jeden z tych faktów, wobec których biografia właściwie powinna na chwilę zamilknąć.

A Cwietajewa pisała dalej. Nie dlatego, że tragedia jej nie dotknęła, lecz prawdopodobnie dlatego, że pisanie było dla niej sposobem istnienia, nie zawodem.

Emigracja, czyli ojczyzna, której nie ma

W 1922 roku wyjechała z Rosji. Najpierw był Berlin, później okolice Pragi, a od 1925 roku Paryż. Emigracja nie przyniosła jednak ani bezpieczeństwa, ani literackiej stabilizacji. Rodzina żyła ubogo, a sama Cwietajewa stopniowo oddalała się od rosyjskiego środowiska emigracyjnego.

Paradoks był bolesny: należała do najwybitniejszych poetów swojej epoki, ale coraz trudniej było jej znaleźć czytelników, pieniądze i własne miejsce. Pisała poezję, eseje i prozę, utrzymywała niezwykłą korespondencję z Borysem Pasternakiem i Rainerem Marią Rilkem. W 1926 roku między tą trójką powstał jeden z najbardziej fascynujących epistolarnych trójkątów literatury XX wieku – rozmowa o poezji, miłości, samotności i tym szczególnym rodzaju bliskości, który czasem znacznie łatwiej stworzyć na papierze niż w życiu.

Jej język odpowiadał charakterowi. Był gwałtowny, pełen skrótów, przerzutni, nagłych zmian rytmu i nieoczekiwanych zestawień. Cwietajewa potrafiła pisać wiersz tak, jak ktoś inny prowadzi kłótnię albo wyznaje miłość – bez zabezpieczenia przed konsekwencjami. Badacze podkreślają właśnie tę niezwykłą intensywność oraz językowy eksperyment jej poezji.

Powrót do kraju, który przestał być domem

W 1939 roku Cwietajewa wróciła do Związku Radzieckiego. Decyzja okazała się katastrofalna.

Jej mąż, Siergiej Efron, który na emigracji współpracował z sowieckimi służbami, został po powrocie aresztowany, a następnie rozstrzelany. Córka Ariadna również trafiła do więzienia i łagru. Marina została praktycznie sama z synem Gieorgijem.

Po ataku Niemiec na ZSRR w 1941 roku została ewakuowana z synem do Jełabugi w Tatarstanie. Bez stałej pracy, pieniędzy i realnej perspektywy poprawy sytuacji próbowała jeszcze znaleźć zatrudnienie w pobliskim Czistopolu. Bez powodzenia.

31 sierpnia 1941 roku Marina Cwietajewa popełniła samobójstwo przez powieszenie. Miała 48 lat. Pozostawiła trzy listy pożegnalne. Dokładne miejsce jej pochówku do dziś pozostaje niepewne.

I jest w tej historii szczególnie gorzka ironia: kobieta, która tak obsesyjnie potrzebowała rozmowy z drugim człowiekiem, umarła w poczuciu niemal całkowitego osamotnienia.

Anastazja Cwietajewa z synkiem Andriuszą, Marina Cwietajewa z córką Ariadną, za nimi mąż Mariny Siergiej Efron i przyjaciel rodziny

Dlaczego warto o niej pamiętać?

Bo Marina Cwietajewa pokazuje, że wielka literatura nie zawsze rodzi się ze spokoju, lecz czasem z nieustannego tarcia człowieka o świat. Nie należy jej oczywiście redukować do własnych tragedii – byłoby to wręcz niesprawiedliwe wobec poetki tak świadomej języka. Ale trudno też udawać, że jej wiersze powstawały poza biografią.

Była jedną z tych osób, które żyły bez amortyzatorów. Kochała bez umiaru, pisała bez umiaru, cierpiała bez umiaru. I być może dlatego jej poezja również nie daje się czytać obojętnie. Cwietajewa nie tyle opisuje emocję, ile każe czytelnikowi wejść do jej wnętrza.

31 sierpnia przypada rocznica jej śmierci. Warto więc dziś przypomnieć nie tylko poetkę tragiczną, ale przede wszystkim jeden z najbardziej osobnych i niepodrabialnych głosów literatury XX wieku.

Ciekawostki

  • Pierwszy tom poezji, „Album wieczorny”, Cwietajewa wydała własnym sumptem jako osiemnastolatka.
  • Jej ojciec należał do głównych twórców dzisiejszego Państwowego Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie.
  • W 1926 roku prowadziła niezwykłą korespondencję z Borysem Pasternakiem i Rainerem Marią Rilkem.
  • Cwietajewa była także tłumaczką. Przekładała na rosyjski między innymi polską poezję, w tym Mickiewicza, Przybosia, Szenwalda i Ważyka.
  • W Polsce jej poezję tłumaczyli m.in. Joanna Salamon, Mieczysław Jastrun, Anna Kamieńska, Józef Czechowicz, Seweryn Pollak i Wiktor Woroszylski.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze