Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Od narodzin pierwiastków do obrony życia – niezwykła droga Huberta Reevesa

Więcej od tego autora

Czas czytania: 4 minuty

Hubert Reeves – człowiek, który sprowadził gwiazdy na Ziemię

Najłatwiej byłoby przedstawić go jako astrofizyka z wielką białą brodą, który opowiadał o gwiazdach tak spokojnie, jak inni mówią o pogodzie. Tyle że Hubert Reeves robił coś znacznie ciekawszego. Nie sprowadzał kosmosu do zbioru efektownych obrazów, lecz pokazywał, że historia Wszechświata jest również naszą historią – bardzo osobistą, choć zaczęła się miliardy lat przed pojawieniem się pierwszego człowieka.

Urodził się 13 lipca 1932 roku w Montrealu. Studiował fizykę na Uniwersytecie Montrealskim, następnie fizykę atomową na Uniwersytecie McGilla, a doktorat z astrofizyki jądrowej uzyskał na Uniwersytecie Cornella. Po kilku latach pracy akademickiej w Kanadzie przeniósł się do Francji, gdzie związał się z Narodowym Centrum Badań Naukowych – CNRS – oraz ośrodkiem badań atomowych w Saclay. Zmarł 13 października 2023 roku w Paryżu, mając 91 lat.

Pierwiastki, które kiedyś były gwiazdami

Reeves zajmował się przede wszystkim astrofizyką jądrową i pochodzeniem pierwiastków chemicznych. Brzmi to dość sucho, dopóki nie zrozumiemy, o co naprawdę chodzi. Węgiel obecny w ludzkim ciele, tlen, którym oddychamy, wapń w kościach czy żelazo we krwi nie pojawiły się przecież wraz z Ziemią. Powstawały wcześniej – we wnętrzach gwiazd, podczas reakcji jądrowych, a następnie były wyrzucane w przestrzeń kosmiczną.

I tu zaczyna się najciekawsze, bo Reeves umiał przeprowadzić słuchacza od tabeli pierwiastków do myśli niemal filozoficznej: nie stoimy naprzeciw Wszechświata jako jego obserwatorzy, lecz jesteśmy fragmentem jego dalszego ciągu. Materia, z której powstał człowiek, uczestniczyła wcześniej w życiu gwiazd. Kosmos nie jest zatem odległą scenografią. Jest naszym bardzo starym rodowodem. Badania Reevesa dotyczyły także narodzin Układu Słonecznego, ewolucji planet oraz kosmologii.

Uczony, który nie chował się za równaniami

W świecie nauki zdarza się osobliwy paradoks: można rozumieć bardzo wiele i nie umieć przekazać z tego niemal niczego. Reeves należał do rzadkiego gatunku uczonych, którzy nie traktują jasnego języka jak zdrady intelektu. Jego książki popularyzatorskie tłumaczono na ponad dwadzieścia pięć języków, a wykłady i wystąpienia telewizyjne uczyniły go jednym z najbardziej rozpoznawalnych francuskojęzycznych popularyzatorów astrofizyki.

Polscy czytelnicy mogą znać między innymi „Godzinę upojenia. Czy Wszechświat ma sens?”, „Najnowsze wiadomości z kosmosu”, współtworzoną „Najpiękniejszą historię świata” oraz „Czy jesteśmy sami we Wszechświecie?”. Później pojawiły się również jego ekologiczne publikacje dla młodszych odbiorców: „Po co nam lasy?”, „Po co nam oceany?” i „Po co nam bioróżnorodność?”.

Nie proponował jednak lukrowanej opowieści o cudownym kosmosie. Fascynacja nie oznaczała u niego naiwności. Wszechświat mógł być piękny, ale nie został urządzony dla naszej wygody. Nauka zaś nie miała dostarczać kojących odpowiedzi, lecz pomagać w uczciwym stawianiu pytań.

Z głową w gwiazdach, ale bez ucieczki z Ziemi

Z czasem Reeves coraz więcej uwagi poświęcał ekologii i ochronie różnorodności biologicznej. Kierował stowarzyszeniem Humanité et Biodiversité, a w 2016 roku został honorowym przewodniczącym francuskiej Agencji ds. Różnorodności Biologicznej. Nie był to nagły zwrot uczonego, który znudził się galaktykami. Przeciwnie – ekologiczne zaangażowanie wynikało z tej samej perspektywy, z której patrzył na kosmos.

Skoro życie jest rezultatem niewiarygodnie długiego ciągu procesów kosmicznych, chemicznych i biologicznych, jego niszczenie nie jest tylko błędem gospodarczym. Jest aktem kosmicznej krótkowzroczności. Wszechświat potrzebował miliardów lat, aby materia zaczęła patrzeć na samą siebie ludzkimi oczami, tymczasem człowiek potrafi w ciągu kilku pokoleń zniszczyć całe ekosystemy. Reeves mówił o tym bez taniego katastrofizmu, ale też bez pobłażliwości.

Dlaczego warto o nim pamiętać?

Hubert Reeves przypominał, że wiedza nie musi odbierać światu tajemnicy. Przeciwnie – im lepiej rozumiemy narodziny gwiazd, pierwiastków i życia, tym trudniej traktować istnienie jako coś zwyczajnego. Nauka była dla niego nie tylko sposobem poznawania rzeczywistości, lecz także szkołą odpowiedzialności.

Pokazał również, że popularyzator nie jest kimś, kto „upraszcza” naukę dla mniej wtajemniczonych. Dobry popularyzator wydobywa jej sens, nie usuwając trudności. Reeves potrafił mówić o syntezie jądrowej, ewolucji Wszechświata i kryzysie ekologicznym jednym, spójnym językiem – językiem zdumienia połączonego z rozsądkiem.

Brązowe popiersie Huberta Reevesa w ogrodzie Auguste Scheurer-Kestner, naprzeciwko ulicy Jacob 1 w 6. dzielnicy Paryża.

Ciekawostki

  • Planetoida (9631) Hubertreeves otrzymała jego nazwisko w 1999 roku.
  • W 2001 roku przyznano mu Nagrodę Alberta Einsteina.
  • Był kawalerem francuskiej Legii Honorowej oraz oficerem Orderu Kanady.
  • Na Uniwersytecie Montrealskim powstał fundusz jego imienia, wspierający studentów astrofizyki.
  • Mając ponad osiemdziesiąt lat, zaczął współtworzyć komiksy ekologiczne dla dzieci.
  • Łączył popularyzację kosmologii z publiczną obroną bioróżnorodności.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze