Zanim gazeta mogła kosztować grosze
8 września 1895 roku w Krippen pod Bad Schandau zmarł Friedrich Gottlob Keller. Nazwisko dziś mało komu coś mówi, choć bez wynalazku mechanicznej masy drzewnej historia gazet, książek i taniego druku wyglądałaby zupełnie inaczej. Keller nie był uczonym z uniwersytetu ani właścicielem wielkiej fabryki. Urodził się w 1816 roku w saksońskim Hainichen, chciał zostać mechanikiem, lecz rodziców nie było stać na odpowiednią szkołę, więc nauczył się zawodu ojca – tkactwa i wyrabiania elementów do krosien. Został nawet mistrzem tkackim, tylko że maszyny interesowały go zdecydowanie bardziej niż tkaniny. Prowadził własny „zeszyt pomysłów”, w którym w latach 1841–1842 zapisywał projekty technicznych wynalazków.
Problem, którym się zajął, był zaskakująco poważny. W pierwszej połowie XIX wieku europejska produkcja papieru coraz mocniej zderzała się z niedoborem szmat lnianych i bawełnianych, będących podstawowym surowcem papierniczym. Gazet przybywało, książek przybywało, drukarnie pracowały coraz szybciej, a papieru nie można było produkować z powietrza. Trzeba było znaleźć coś taniego, dostępnego niemal wszędzie i zawierającego włókna. Odpowiedź rosła za oknem.
Pomysł, który podpowiedziały osy
Keller później wspominał, że zwrócił uwagę na gniazda os budowane z rozdrobnionych włókien drewna. Przypomniał sobie również dziecięce zabawy związane ze szlifowaniem drewna i zaczął eksperymentować. W grudniu 1843 roku udało mu się uzyskać włóknistą masę, ścierając drewno na mokrym kamieniu szlifierskim. Po sprasowaniu powstał niepozorny kawałek materiału przypominającego papier. Mały skrawek, a w istocie początek przemysłowej rewolucji.
Keller dopracowywał metodę, aż w 1845 roku część nakładu „Intelligenz- und Wochenblatt für Frankenberg und Umgebung” wydrukowano na papierze zawierającym jego mechanicznie rozdrobnione włókna drzewne. Według źródeł chodziło o 80 egzemplarzy. I właśnie tu dobrze powstrzymać naturalną pokusę tworzenia legendy o samotnym geniuszu. Niemal równocześnie, po drugiej stronie Atlantyku, Kanadyjczyk Charles Fenerty niezależnie eksperymentował z wytwarzaniem papieru z drewna. Historia techniki bywa mniej elegancka niż szkolne opowieści – czasem ten sam pomysł dojrzewa jednocześnie w dwóch miejscach świata.
Wynalazek miał przyszłość, wynalazca – długi
Najbardziej gorzki fragment tej historii zaczyna się wtedy, gdy pojawiają się pieniądze. Keller próbował zainteresować swoim rozwiązaniem władze Saksonii, ale nie uzyskał oczekiwanego wsparcia ani ochrony patentowej dla samego procesu wytwarzania ścieru drzewnego. To ważne sprostowanie, bo wiele popularnych biografii powtarza historię o „patencie Kellera”; współczesne badania źródłowe wskazują, że otrzymał pięcioletni przywilej dotyczący innej technologii – papieru z kory.
Próbował więc działać sam. Zajął się papiernią w Kühnhaide, lecz zabrakło kapitału, doświadczenia biznesowego i technicznego zaplecza. W 1846 roku wszedł we współpracę z Heinrichem Voelterem, znającym przemysł papierniczy znacznie lepiej. Voelter zapłacił Kellerowi 700 talarów za udział w jego rozwiązaniach i poznanie metody otrzymywania ścieru, a później wraz z Johannem Matthäusem Voithem doprowadził technologię do postaci nadającej się do produkcji przemysłowej. Keller wymyślił zasadę, inni potrafili zamienić ją w przemysł.
Świat drukował coraz więcej, Keller liczył długi
W 1853 roku Keller stracił papiernię i przeniósł się do Krippen, gdzie prowadził niewielki warsztat mechaniczny. Nadal wynajdował – uzyskał później co najmniej dziewięć patentów na różne urządzenia – lecz ekonomicznego sukcesu właściwie nie zaznał. Dopiero pod koniec życia przemysł papierniczy przypomniał sobie o człowieku, od którego wszystko się zaczęło. W 1892 roku zorganizowano międzynarodową akcję pomocy dla zadłużonego wynalazcy, a rok później Hainichen nadało mu honorowe obywatelstwo i otrzymał saksońskie odznaczenie. Zmarł 8 września 1895 roku, gdy papier z drewna był już fundamentem masowego obiegu informacji.
Jest w tym historia niemal modelowa dla XIX wieku. Wynalazca otwiera drzwi, przemysł wchodzi przez nie szerokim krokiem, a potem przez jakiś czas nikt nie pamięta, kto właściwie znalazł klucz.

Dlaczego warto o nim pamiętać?
Bo czasem największą zmianą cywilizacyjną nie jest maszyna, która efektownie dymi, ani odkrycie, o którym uczymy się na lekcjach fizyki. Czasem jest nią radykalne obniżenie ceny czegoś, czego ludzie potrzebują do wymiany wiedzy. Keller nie wymyślił książki ani gazety, ale pomógł stworzyć materialne warunki, dzięki którym można było drukować ich miliony.
Można powiedzieć, że ścier drzewny był jednym z XIX-wiecznych odpowiedników zwiększenia przepustowości internetu. Informacja zaczęła krążyć taniej, szybciej i szerzej. A człowiek, który pomógł to uruchomić, przez większą część życia pozostawał na marginesie gospodarczego sukcesu. Technologia potrafi zmienić świat znacznie szybciej, niż świat nauczy się uczciwie wynagradzać jej twórców.

Ciekawostki
- Keller chciał kształcić się na mechanika, ale sytuacja materialna rodziny zmusiła go do pozostania przy zawodzie tkacza i wytwórcy części do krosien.
- W jego „zeszycie pomysłów” z lat 1841-1842 znajdowało się około 20 projektów i koncepcji technicznych.
- Inspirację do wykorzystania włókien drzewnych Keller wiązał później między innymi z obserwacją budowy gniazd przez osy.
- Pierwszy potwierdzony druk prasowy na papierze z jego ścieru drzewnego pochodzi z 1845 roku.
- Charles Fenerty w Nowej Szkocji niemal równocześnie i niezależnie opracował własną metodę produkcji papieru z drewna, dlatego historycy coraz częściej mówią o równoległym wynalezieniu mechanicznej masy drzewnej.
- Dom Kellera w Krippen mieści dziś poświęcone mu muzeum, a przed budynkiem stoi przemysłowy ścierak firmy Voith.
Józef Michałek – Radio Awangarda
