Czasem decyzja o całym życiu zaczyna się od czegoś, czego człowiek najchętniej by uniknął. Tu Youyou miała szesnaście lat, kiedy zachorowała na gruźlicę i na dwa lata musiała przerwać naukę. Wyszła z choroby, ale najwyraźniej została jej po niej jedna myśl: skoro medycyna potrafi człowieka wyciągnąć z takiego miejsca, warto dowiedzieć się, jak to robi.
Urodzona w 1930 roku w Ningbo, studiowała farmację w Pekinie, a później związała się z instytutem zajmującym się tradycyjną medycyną chińską. I właśnie to połączenie okaże się później kluczowe, bo Tu Youyou należała jednocześnie do dwóch światów: nowoczesnej farmakologii i liczącej wiele stuleci chińskiej tradycji medycznej. Nie traktowała tej drugiej jak zbioru świętych prawd, których nie wolno dotknąć. Przeciwnie – sprawdzała je w laboratorium.
Pod koniec lat 60. zadanie stało się naglące. Pasożyt wywołujący malarię coraz częściej okazywał się odporny na chlorochinę, a choroba dziesiątkowała ludzi w Azji Południowo-Wschodniej. W Chinach uruchomiono tajny Projekt 523, którego celem było znalezienie nowych leków przeciwmalarycznych. W 1969 roku, w samym środku rewolucji kulturalnej, Tu powierzono kierowanie zespołem poszukującym rozwiązania w tradycyjnych chińskich preparatach.
Dwa tysiące recept i jedno zdanie sprzed wieków
I tu historia zaczyna przypominać dobrą opowieść o nauce, bo zamiast cudownego olśnienia mamy miesiące przekopywania się przez źródła. Tu wraz ze współpracownikami zebrała ponad dwa tysiące dawnych recept i zaleceń, a następnie wybrała z nich 640 najbardziej obiecujących. Testowano kolejne rośliny, ekstrakty i kombinacje. Większość nie działała albo działała raz, a potem przestawała.
Wśród roślin pojawiał się Artemisia annua – bylica roczna, po chińsku qinghao. Jej ekstrakty czasem hamowały rozwój pasożyta, ale wyniki były niestabilne. Można było uznać, że trop jest fałszywy, odłożyć go na półkę i szukać dalej.
Tu zrobiła coś innego – wróciła do tekstów.
W dziele lekarza i alchemika Ge Honga, powstałym w IV wieku, znalazła zalecenie dotyczące qinghao: roślinę należało namoczyć w wodzie, a następnie wycisnąć z niej sok. Nie było tam mowy o gotowaniu.
Brzmi jak szczegół kuchenny. Dla chemika był to jednak szczegół fundamentalny.
Tu postawiła hipotezę, że wysoka temperatura stosowana podczas przygotowywania tradycyjnych wywarów niszczy substancję odpowiedzialną za działanie przeciwmalaryczne. Zamiast więc gotować roślinę, zastosowała ekstrakcję w niższej temperaturze, między innymi przy użyciu eteru.
4 października 1971 roku próbka oznaczona numerem 191 zahamowała rozwój pasożytów malarii u zwierząt w stu procentach.

Starożytna wskazówka przechodzi przez laboratorium
I właśnie tutaj warto zatrzymać się na chwilę, bo historia Tu Youyou bywa czasem przedstawiana w zbyt prosty sposób: oto starożytna medycyna znała lekarstwo, a współczesna nauka tylko je „odkryła”.
Nie całkiem.
Ge Hong nie znał artemizyniny, jej struktury chemicznej, dawkowania ani mechanizmu działania. Dawny tekst dostarczył tropu, natomiast całą resztę trzeba było zrobić metodami współczesnej nauki: wyizolować substancję, oczyścić ją, sprawdzić toksyczność, określić dawki, przeprowadzić badania i potwierdzić skuteczność.
Tu i jej współpracownicy poszli przy tym bardzo daleko. Zanim rozpoczęto próby kliniczne, członkowie zespołu, w tym sama Tu, zdecydowali się przyjąć ekstrakt, by sprawdzić jego bezpieczeństwo. W 1972 roku podczas pierwszych prób klinicznych leczono nim pacjentów chorych na malarię, a wyniki były bardzo dobre. Następnie z bylicy wyizolowano substancję, którą nazwano artemizyniną.
Później Tu uzyskała również dihydroartemizyninę – pochodną o jeszcze silniejszym działaniu.
To nie był triumf tradycji nad nauką ani nauki nad tradycją. Był to jeden z piękniejszych przykładów sytuacji, w której stary tekst zadał właściwe pytanie, a nowoczesna chemia potrafiła na nie odpowiedzieć.
Nobel przyszedł po czterdziestu latach
Przez wiele lat na Zachodzie nazwisko Tu Youyou pozostawało właściwie nieznane. Projekt 523 był przedsięwzięciem zbiorowym i przez długi czas wyniki publikowano bez wyraźnego wskazywania autorstwa. Dopiero z czasem zaczęto dokładniej rekonstruować, kto odegrał kluczową rolę w przełomie prowadzącym do artemizyniny.
W 2011 roku Tu otrzymała prestiżową Nagrodę Laskera, a cztery lata później – Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny za odkrycia dotyczące nowej terapii przeciw malarii. Miała wtedy 84 lata.
Co szczególnie dobrze pasuje do tej historii, Tu nie miała doktoratu, nie odbyła zagranicznego stażu naukowego i nie budowała kariery w wielkich zachodnich laboratoriach. Miała za to coś znacznie trudniejszego do wpisania do CV: cierpliwość do przeglądania tysięcy pozornie nieprzydatnych informacji i umiejętność zauważenia jednego zdania, które inni mogli przeczytać bez zastanowienia.
Dzisiaj terapie skojarzone oparte na artemizyninie, ACT, pozostają podstawą leczenia malarii wywoływanej przez Plasmodium falciparum. Miliony ludzi zawdzięczają tej klasie leków zdrowie lub życie.
A wszystko zaczęło się od tego, że pewna chemiczka potraktowała zdanie napisane siedemnaście wieków wcześniej nie jak relikt przeszłości, lecz jak hipotezę wartą sprawdzenia.
Dlaczego warto o niej pamiętać?
Historia Tu Youyou mówi o nauce coś znacznie ciekawszego niż proste „warto znać tradycję”. Wiedza nie rozwija się przez wybieranie między przeszłością a nowoczesnością, lecz przez stawianie dawnym ideom nowych pytań.
Tu nie uwierzyła Ge Hongowi na słowo. Zrobiła coś bardziej naukowego – potraktowała jego opis poważnie, postawiła hipotezę i ją sprawdziła.
To spora różnica. I być może właśnie dlatego z kilku słów zapisanych ponad półtora tysiąca lat wcześniej powstał lek, który zmienił historię walki z malarią.

Ciekawostki
- Tu Youyou urodziła się 30 grudnia 1930 roku w Ningbo.
- Jej decyzję o zajęciu się medycyną częściowo ukształtowała przebyta w młodości gruźlica.
- W ramach Projektu 523 zebrała z zespołem informacje o ponad 2000 tradycyjnych recepturach i środkach leczniczych.
- Przełomowa próbka ekstraktu z qinghao otrzymała numer 191.
- W 1972 roku ekstrakt zastosowano w pierwszych badaniach klinicznych u chorych na malarię.
- Tu odkryła także dihydroartemizyninę, pochodną artemizyniny.
- W 2011 roku otrzymała Nagrodę Laskera, a w 2015 roku Nagrodę Nobla.
- Nie miała doktoratu ani zagranicznego doświadczenia naukowego przed swoim największym odkryciem.
Józef Michałek – Radio Awangarda
