Józef Ignacy Kraszewski – człowiek, który próbował zapisać całą Polskę
Niektórzy pisarze potrzebują roku, żeby dojść do ostatniego zdania powieści. Józef Ignacy Kraszewski sprawia natomiast wrażenie człowieka, który podejrzewał, że doba ma ukryte drugie dno. Napisał 232 powieści, a jego dorobek obejmuje ponad 600 książek. Do tego dochodziły artykuły, listy, prace historyczne, rysunki, obrazy, działalność wydawnicza i polityczna. Gdyby żył dzisiaj, zapewne podejrzewano by go o prowadzenie kilku osób naraz. On tymczasem był jeden – tylko pracował tak, jakby literatura miała za chwilę zostać zamknięta.

Dziecko z Romanowa, student z więzienną kartą
Urodził się 28 lipca 1812 roku w warszawskim zajeździe, lecz krajobrazem jego dzieciństwa stał się Romanów, majątek dziadków na Podlasiu. Tam nauczył się patrzeć na dwór, wieś i społeczne hierarchie nie jak na dekorację, ale jak na materiał do późniejszego pisania. W 1829 roku rozpoczął studia na Uniwersytecie Wileńskim, a pod koniec następnego roku został aresztowany za działalność konspiracyjną. Więzienie i groźba wcielenia do armii carskiej pozbawiły go romantycznych złudzeń. Pozostał patriotą, ale nie ufał polityce, która żądała krwi, zanim zdążyła pomyśleć o skutkach.

Pisarz, który z historii zrobił wspólną pamięć
Kraszewski próbował opisać całe społeczeństwo – ziemian, chłopów, mieszczan, ludzi bogatych i zdeklasowanych. Pisał powieści obyczajowe, ludowe oraz historyczne, a w rozpoczętym „Starą baśnią” cyklu dwudziestu dziewięciu powieści poprowadził czytelników przez kolejne epoki dziejów Polski. W czasach zaborów jego książki pełniły rolę przenośnego archiwum narodowej pamięci – można było nie mieć własnego państwa, ale nadal wiedzieć, skąd się przyszło.
Nie był wyłącznie człowiekiem pochylonym nad biurkiem. Jako redaktor „Gazety Codziennej”, przemianowanej później na „Gazetę Polską”, kilkunastokrotnie zwiększył liczbę prenumeratorów, a przy tym zabierał głos w sprawach gospodarki, kolei, uprzemysłowienia i uwłaszczenia chłopów. Naraził się ziemianom, krytykował Aleksandra Wielopolskiego, a po wybuchu powstania styczniowego musiał opuścić Warszawę. W Dreźnie pomagał powstańcom i emigrantom, choć wcześniej próbował tonować nastroje insurekcyjne. Rozumiał różnicę między nieufnością wobec źle przygotowanego zrywu a obowiązkiem pomocy ludziom, którzy już ponieśli jego konsekwencje.



Drezno, wywiad i twierdza zamiast spokojnej starości
Drezno miało być przystankiem, a stało się jego domem na ponad dwadzieścia lat. Tam powstały między innymi „Stara baśń” oraz trylogia saska: „Hrabina Cosel”, „Brühl” i „Z siedmioletniej wojny”. Kraszewski był już żywą instytucją – pisarzem, wydawcą, publicystą i opiekunem polskiej emigracji. W 1879 roku jubileusz pięćdziesięciolecia jego pracy twórczej zmienił się w wielką manifestację patriotyczną.
Potem biografia skręca w stronę powieści szpiegowskiej. W 1883 roku został aresztowany przez władze niemieckie pod zarzutem zdrady stanu. Dziś wiadomo, że współpracował z wywiadem francuskim, przekazując informacje wymierzone w Prusy, a kierował się przede wszystkim motywacją patriotyczną. Skazano go na trzy i pół roku twierdzy w Magdeburgu. Nawet tam pisał. Po zwolnieniu na urlop zdrowotny wyjechał do Włoch, a następnie do Szwajcarii, gdzie zmarł 19 marca 1887 roku. Pochowano go w Krypcie Zasłużonych na Skałce w Krakowie.

Dlaczego warto o nim pamiętać?
Bo Kraszewski przypomina, że kultura nie powstaje wyłącznie z arcydzieł napisanych raz na pokolenie. Czasem buduje ją ktoś, kto przez dziesięciolecia wypełnia luki, opisuje ludzi pomijanych przez innych i tworzy język wspólnej pamięci. Nie każda jego książka przetrwała próbę czasu, ale bez Kraszewskiego polska powieść historyczna i obyczajowa wyglądałaby inaczej. Był kronikarzem, polemistą, społecznikiem, emigrantem, a pod koniec życia także człowiekiem uwikłanym w prawdziwą grę wywiadów. Trudno o biografię bardziej dziewiętnastowieczną – i bardziej nieprawdopodobną.
Ciekawostki
- Józef Ignacy Kraszewski jest uznawany za najbardziej płodnego pisarza w historii literatury polskiej – tworzył przez około 57 lat.
- Jego cykl poświęcony dziejom Polski liczy 29 powieści; otwiera go „Stara baśń”.
- Zajmował się także malarstwem, rysunkiem, muzyką, kolekcjonerstwem i działalnością wydawniczą.
- W Dreźnie działa muzeum urządzone w domu, w którym mieszkał w latach 1873–1879.
- Gdy trafił do twierdzy w Magdeburgu, nie przerwał pracy – więzienie było dla niego zmianą adresu, nie zmianą zwyczajów.
Józef Michałek – Radio Awangarda
