Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Kiedyś było inaczej, czyli jak policjant pilnował kolan

Więcej od tego autora

Czas czytania: < 1 minuty

Wiem, teraz zima i nikomu w głowie plażowanie, ale wyobraźcie sobie lato, plażę i ludzi, którzy chcą się trochę powygrzewać na słońcu. Teraz dodajmy do tego policjanta z miarką, który sprawdza, czy wasze kolana przypadkiem nie robią „zbyt nieprzyzwoitej” kariery na plaży. Tak było w Waszyngtonie w 1922 roku, kiedy Bill Norton pilnował, aby zgodnie z przepisami tamtej epoki kostium kąpielowy miał odpowiednią długość. Konkretnie – od kolana do dołu stroju musiało być tyle materiału, żeby nikt nie poczuł zgorszenia i żeby moralność publiczna nie poszła z dymem. A jak sprawdzić, czy ktoś „nosi się” legalnie? Proste – policjant, miarka i milimetry w roli głównej. A co, gdyby komuś brakowało centymetra? No cóż, mógł się spodziewać mandatu.

Wygląda to dziś dość komicznie, prawda? Przychodzisz na plażę, żeby popływać i złapać trochę witaminy D, a tu nagle zjawia się człowiek z kapeluszem i miarką. I to wszystko dlatego, że kolana były swego czasu symbolem wszelkiego zgorszenia. Władze bały się, że gdy pokaże się ciut więcej skóry, to społeczeństwo rozpadnie się na kawałki szybciej niż kruche ciastko w herbacie. Musicie przyznać, że nasze prababcie miały dość ciężko. Kostium kąpielowy przypominał bardziej obrus niż coś, w czym można wygodnie machać nogami w wodzie.

Jednak z czasem kobiety miały dość – krok po kroku, centymetr po centymetrze, stroje stawały się lżejsze, krótsze i bardziej praktyczne i… kuszące! Pewnie pan Norton przewraca się w grobie, widząc dzisiejsze bikini, ale cóż – świat poszedł naprzód i raczej nikt nie tęskni za tym, żeby ktoś mu mierzył nogi na plaży.

A teraz wracamy do rzeczywistości i szykujemy świąteczne wypieki, bo święta prawie za pasem, choć pogoda może i kogoś skusi do plażowania. 🙂

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze