Słuchaj nas online

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Czas na liczenie!

Więcej od tego autora

Przeczytasz w: 2 minuty

No więc mamy tu Romana Opałkę, artystę, którego największą pasją w życiu było… liczenie. O tak, bo kto nie lubi liczyć, prawda? Tylko zamiast cyferek na nudnym kalkulatorze, Opałka miał pędzel, płótno i nieskończoną ilość farby, która – uwaga, uwaga – stawała się coraz jaśniejsza! Wiesz, jak w tych filmach, gdzie bohater coraz bardziej zbliża się do światła? Mniej więcej tak to wyglądało.

Licznik czasu w akcji

Zaczął swoją przygodę z liczeniem w 1965 roku i pomyśl tylko, każde pociągnięcie pędzla to kolejna liczba, kolejna sekunda życia. Jakby każdy dzień spędzony z pędzlem był kolejną stroną w dzienniku. Ale nie byle jakim, bo przecież każda liczba to dzieło sztuki! I tak Opałka malował, liczył i filozofował o przemijaniu, bo przecież każdy z nas jest tylko chwilowym gościem w tym wszechświecie.

Końcowa odliczanka

Wizja Opałki była taka, że będzie kontynuował swój projekt aż do śmierci, kiedy to ostatnia liczba zastygnie na płótnie, a jego biała farba zlała się z białym tłem. No i stało się, 6 sierpnia 2011 roku, zakończył swoje ziemskie liczenie, ale jego dzieło wciąż żyje, inspirując i przypominając o wartości każdej chwili.

Artysta, co liczył czas

Roman Opałka był jak bohater epickiego poematu, który zamiast miecza dzierżył pędzel, a jego smokiem była nieskończoność. Dzięki swoim „Obrazom liczonym” stworzył most między tym, co materialne a tym, co pozostaje tylko w naszych umysłach i sercach. Opałka pokazał, że sztuka to nie tylko malowanie pięknych obrazów, ale także sposób na zmierzenie się z nieuchwytnym – z czasem.

Koniecznie przeczytaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze