Słuchaj nas online

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

…swego nie znacie

Więcej od tego autora

Przeczytasz w: 4 minuty

Nowoczesny samochód, łódź parowa, automatyczny warsztat tkacki, protezy rąk i nóg, do tego liczne zegary… Czy to może zrodzić się w umyśle jednego człowieka?

Powiem tak: nie tylko się zrodziło, ale i powstało w jego rękach!

Kim więc jest ten człowiek? Wielkim wynalazcą znanym na całym świecie, o którym rozpisują się nie tylko pasjonaci, ale czytają też i uczniowie w szkołach? Cały problem w tym, że nie.
Człowiek, którego chcę Wam przybliżyć, zmarł w nędzy i zapomnieniu, pomimo tak doniosłych wynalazków. Może dlatego, że był Polakiem, który nie miał tyle szczęścia co George Stephenson – ojciec kolei parowej. Może też i dlatego, że nie wiemy o nim prawie nic, a tymczasem sławiony jest przez Czechów, którzy uznali go za swego krajana, napisali o nim książkę „Posel úsvitu” i nakręcili film pod tym samym tytułem.
Książkę zamówiłem i powinna dotrzeć lada dzień, a film ściągnąłem z czeskiej bazy filmów i… możecie go sobie ściągnąć i obejrzeć 🙂 Film jest z 1950 roku a do tego w języku czeskim, co wielu może skutecznie odstraszyć 🙂
Jeśli mimo wszystko chcecie, oto i on: Film

Wróćmy jednak do naszego bohatera.
Urodził się w rodzinie młynarza w Bierach pod Cieszynem i od małych lat, przebywając pośród kół i przekładni młyńskich, wchłaniał świat, który napędzał młyn. Sam tworzył różne modele, stale niszczone przez ojca, jako fanaberie młodego dziecka, które odrywały go od spraw ważniejszych.


Całe szczęście, że spotkał na swojej drodze ks. Leopolda Szersznika. To dzięki niemu siedemnastoletni Józek został przyjęty do szkoły w Cieszynie, by po trzech latach nauki, przeplatanych pasją wymyślania i konstruowania urządzeń mechanicznych, udać się na piechotę do Brna – studiować matematykę i mechanikę. Kolejne kroki, i to dosłownie – również na nogach – wiodą go do Pragi, a tam studia i praca.
Teraz byłoby odpowiednie miejsce do tego, aby opisać jego praskie dokonania, ale to będę chciał zawrzeć w materiale filmowym, więc teraz tylko w telegraficznym skrócie. Genialny konstruktor stał się słynnym na całą Pragę zegarmistrzem. Pracował jako mistrz w sławnym warsztacie Petra Heinricha, gdzie w roku 1812, dla Instytutu Astronomicznego w praskim Klementinum, skonstruował zegar z niezwykle precyzyjnym wahadłem. Równocześnie unowocześniał protezy rąk i nóg, co po epoce wojen napoleońskich było rzeczą bardzo pożądaną. Jego protezy pozwalały ponoć chodzić bez kul nawet po schodach!


Oprócz tego pracował nad wieloma innymi wynalazkami, takimi jak automatyczny warsztat tkacki, postrzygarka do sukna czy maszyna do szlifowania zwierciadeł. Oprócz tego cały czas udoskonalał swoją maszynę parową. Znaleźć czas będąc ojcem dwójki dzieci – prawie niemożliwe. A jednak!
Nie było wtedy social mediów 🙂


Zatrzymajmy się na chwilę przy jego maszynach parowych, które swój finał miały w 1815 roku, kiedy pokazał światu samochód parowy, prowadzony przez jedną osobę i mogący rozpędzić się do 40 kilometrów na godzinę.

Kolejnym wynalazkiem była łódź parowa. Tu niestety szczęście opuściło naszego genialnego konstruktora. Łódź zapaliła się podczas pokazu 1 czerwca 1817 r., a podczas zamieszania skradziono mu wszystkie pieniądze, które zebrał od publiczności. Zapalenie się łodzi też ponoć nie było takie przypadkowe.

Od tego czasu powoli wycofywał się z życia, przechodząc załamanie nerwowe. Wyczerpanie i bieda doprowadziły go na skraj szaleństwa. Zniszczył swoje maszyny parowe i wiele własnych wynalazków, w które nie chciał wtedy nikt zainwestować.
Człowiek, który wyprzedził swoim talentem i geniuszem epokę, zmarł 21 października 1835 roku.

Do dziś jego zegary odmierzają czas m.in. na wieży na Invalidovně w Karlínie, w praskiej aptece U Jednorożce, czy na Bílé věži w Hradcu Královém. Jego imię noszą tamtejsze instytuty politechniczne i szkoły. Czesi spacerują ulicami wynalazcy rodem z Polski. Czeska poczta wydała znaczek z jego portretem pędzla Antonina Macheka, a pisarz Jarosław Rajmund Vávra w 1949 roku napisał o nim książkę pod tytułem „Posel úsvitu” („Błysk przed świtem”), która rok później doczekała się filmowej adaptacji. A my nawet nie potrafimy dobrze przetłumaczyć tytułu książki i filmu, który powinien brzmieć „Posłaniec świtu”.


W Czechach wytłoczono poświęconą mu srebrną monetę w limitowanej serii, a nawet można przeczytać o nim w gazetce dla dzieci!

A u nas tylko Zofia Kossak-Szczucka zadedykowała mu opowiadanie „Czarodziej”, w swoim zbiorze „Nieznany kraj” z 1948 roku. I jeszcze jedynie Gustaw Morcinek napisał o nim opowiadanie. W 2004 roku postać tego niezwykłego Polaka pojawiła się w spektaklu Cieszyńskiego Teatru „Tesinske Niebo – Cieszyńskie Nebe” z piosenkami Jaromíra Nohavicy.

Link do całości na Spotify – tutaj

Tak oto kolejny wybitny rodak podzielił los Skłodowskiej, Ciołkowskiego, Sikorskiego, Chopina, Niżyńskiego, Orłowskiego, Conrada i wielu innych wybitnych Polaków, którzy żyli i tworzyli poza Polską.

A nam ciągle mówi się, że tylko się kłócimy i nie jesteśmy w stanie niczego osiągnąć. Może nadszedł już czas, żeby odkurzyć stare obrazy, zdmuchnąć proch zalegający księgi sprzed lat i przypomnieć, przede wszystkim sobie, że byli wśród nas tacy, którzy potrafili zostawić trwały ślad w historii świata.

sdr

Mogliście się już zorientować – po zdjęciach i filmie – cały czas pisałem o Józefie Bożku. Wiedzieliście coś więcej o nim? Pewnie nie. Dlatego pora nadrobić zaległości i przeczesać wirtualny świat w poszukiwaniu informacji o nim i jemu podobnych.
Jeśli znajdziecie coś ciekawego, chętnie się dowiem!

Koniecznie przeczytaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze