Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

„Niepokój” po końcu świata – historia Tadeusza Różewicza

Więcej od tego autora

Czas czytania: 3 minuty

Poeta, który wyszedł z lasu prosto na scenę świata

Wyobraź sobie chłopaka z Radomska, rocznik 1921 – zwykła rodzina urzędnika sądowego, matka zajmuje się domem, a między braćmi krąży zamiłowanie do książek. Tak zaczyna się historia Tadeusza Różewicza, który najpierw czyta „Skamandra” i „Wiadomości Literackie”, a potem zamiast iść do liceum leśnego czy szkoły morskiej, trafia w sam środek wojny. W 1939 jego edukację urywa historia z wielkiej litery, a on sam wstępuje do Armii Krajowej i walczy w konspiracji pod pseudonimem „Satyr”.
W 1944 roku gestapo rozstrzeliwuje jego brata Janusza – również poetę. Ta rana już nigdy się nie zabliźni. Od tego momentu całe pisanie Różewicza będzie jednym wielkim pytaniem: co zostało z człowieka po Auschwitz, po lesie, po partyzantce?

Poezja po końcu świata

Po wojnie Różewicz zdaje maturę, studiuje historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale tak naprawdę najważniejsza szkoła odbywa się w jego wierszach. W 1947 roku wydaje tom „Niepokój” – dla wielu to symboliczny moment narodzin polskiej poezji powojennej: zamiast patosu mamy nagie zdania, pourywane frazy, język, który oddycha lękiem i winą. W słynnym wierszu „Ocalony” mówi wprost, że człowiek po wojnie „nie wierzy w człowieka” – i to nie jest poza, tylko raport świadka.
Różewicz łamie tradycyjne metafory, tnie wersy, zostawia puste miejsca. Dla czytelnika przyzwyczajonego do „pięknej poezji” to szok – ale to właśnie dlatego jego głos staje się jednym z najważniejszych w literaturze polskiej XX wieku.

Od „Kartoteki” do „Matki odchodzi” – teatr i intymność

W latach 60. Różewicz wchodzi na scenę. Pisze „Kartotekę” – dramat otwarty, który krytycy chętnie włączają do teatru absurdu, obok Becketta i Ionesco. Bohater leży w łóżku, a przez jego życie przewijają się postaci, wspomnienia, resztki mitów. To nie jest tradycyjna fabuła, tylko rozsypana biografia człowieka XX wieku – tego, który wszystko widział, a teraz nie wie, kim jest.
Potem przychodzą kolejne dramaty: „Świadkowie albo nasza mała stabilizacja” (to właśnie z tego tytułu wzięło się określenie epoki Gomułki), „Stara kobieta wysiaduje”, „Białe małżeństwo”, a także scenariusze filmowe – choćby „Świadectwo urodzenia”, które współtworzy z bratem Stanisławem.
Na drugim biegunie jest późny, cichy Różewicz z Wrocławia – autor tomu „Matka odchodzi” (1999), za który dostaje Nagrodę Literacką Nike. To już nie tylko raport z historii, ale intymny zapis żałoby po matce Stefanii; książka łącząca poezję, prozę, dokumenty rodzinne.

Poeta, który nie ufał wzniosłym deklaracjom

Różewicz całe życie trzyma się z daleka od salonowych ról. Mieszka przez lata w Gliwicach, później we Wrocławiu, gdzie ostatecznie osiada na stałe. Nie buduje pomnika z własnego nazwiska, choć krytycy widzą w nim jednego z najważniejszych poetów powojennej Europy, a jego nazwisko wraca regularnie w kontekście Nagrody Nobla.
Pisze oszczędnie, z nieufnością wobec wszelkiej wielkiej frazy. Zajmuje go banalność zła, powojenna „mała stabilizacja”, telewizja, konsumpcja, śmieciowa kultura. A jednocześnie potrafi napisać tom tak delikatny jak „Matka odchodzi” i dramat tak brutalny jak „Do piachu”.

Ciekawostki

• Różewicz walczył w AK, a wojenne doświadczenia – szczególnie śmierć brata Janusza – stały się fundamentem jego wczesnej poezji.
• Jego debiut dramaturgiczny, „Kartoteka” (1960), bywa uznawany za jedno z najważniejszych dzieł teatru absurdu w Polsce.
• W 2000 roku zdobył Nagrodę Nike za tom „Matka odchodzi”, który wielu czytelników traktuje jako jeden z najbardziej poruszających portretów matki w polskiej literaturze.
• Należał do Wydziału VI Twórczości Artystycznej Polskiej Akademii Umiejętności, co potwierdza jego status w polskim życiu literackim.
• Rok 2021 – w stulecie jego urodzin – ogłoszono w Polsce Rokiem Tadeusza Różewicza, a teatry i instytucje kultury powróciły wtedy do jego dramatów i wierszy.

Dlaczego warto o nim pamiętać?

Bo Tadeusz Różewicz uczy, że po wielkiej katastrofie nie da się pisać tak, jakby nic się nie stało. Jego poezja wojenna, dramaty o „małej stabilizacji” i późne zapisy intymne pokazują, jak człowiek próbuje żyć dalej, choć język, religia, ideologie trochę mu się rozsypały w rękach. To jeden z tych twórców, którzy nie dają się łatwo „polubić”, ale kiedy raz się wejdzie w jego świat, trudno potem patrzeć na historię i codzienność tak samo jak wcześniej.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze