Thomas More – facet, który wolał stracić głowę niż sumienie
W epoce, gdy król miał więcej żon niż skrupułów, a lojalność była sprawą względną jak angielska pogoda, Thomas More zrobił coś, co po dziś dzień budzi i podziw, i ciarki: powiedział „nie” Henrykowi VIII – i zapłacił za to głową. Dosłownie. A wszystko dlatego, że miał czelność mieć własne zdanie, sumienie i… przekonania silniejsze niż królewski kaprys.
Urodzony w 1478 roku w Londynie, More był humanistą pełną gębą – prawnikiem, pisarzem, mężem stanu i człowiekiem, który wymyślił „Utopię”. Tak, właśnie on stworzył tę słynną książkę, od której potem nazwano całą kategorię nierealnych marzeń politycznych. Ale najciekawsze w tej historii nie jest to, że napisał „Utopię”, tylko że sam żył jak człowiek, który nie wierzy w kompromisy – przynajmniej nie te, które wymagają zdrady sumienia.
Gdy król chciał rozwodu, a Thomas – pozostać sobą
Henryk VIII postanowił, że papież mu nie będzie dyktował, z kim ma się żenić. A Thomas More – ówczesny lord kanclerz Anglii – postanowił, że nie będzie udawał, że to wszystko ma sens. Nie poparł królewskiego rozwodu i nie uznał Henryka za głowę Kościoła anglikańskiego. A w czasach, gdy monarcha rozdawał nie tylko tytuły, ale i wyroki śmierci, to był ruch z gatunku „odważny inaczej”.
I tak w 1535 roku Thomas More został oskarżony o zdradę stanu, choć jego jedyną zbrodnią było… milczenie. Nie wypowiadał się przeciw królowi, ale też go nie poparł. A w Anglii Tudorów neutralność była równoznaczna z oporem. Został ścięty 6 lipca.

Ciekawostki, które każą spojrzeć na niego jak na superbohatera sumienia
- „Utopia” została napisana po łacinie, a jej tytuł pochodzi od greckiego „ou-topos” (nie-miejsce) – czyli taka kraina idealna, że aż nierealna.
- Thomas More był przyjacielem Erazma z Rotterdamu, który uważał go za „najmądrzejszego człowieka swojej epoki”.
- Choć był bardzo religijny, był też wybitnym prawnikiem i politykiem – jego pisma są przykładem intelektualnej precyzji.
- Został beatyfikowany w 1886 roku, a w 1935 roku – kanonizowany przez Kościół katolicki jako męczennik.
- W 2000 roku papież Jan Paweł II ogłosił go patronem polityków i rządzących, co brzmi jak nieśmieszny żart, dopóki nie uświadomimy sobie, jak rzadko ktoś z polityków jest gotów stracić stołek, a co dopiero głowę, za to, w co wierzy.
- Do dziś postać More’a inspiruje twórców literatury, filmu i filozofii politycznej – jest symbolem sumienia, które nie dało się złamać.
