Bourdieu zapewne nie byłby zdziwiony
Gdyby Pierre Bourdieu szukał w Hollywood biografii, która jednocześnie potwierdza jego teorię i trochę ją drażni, Viola Davis byłaby kandydatką niemal idealną. Urodziła się 11 sierpnia 1965 roku w Karolinie Południowej, ale dzieciństwo spędziła głównie w Central Falls w Rhode Island. Rodzina żyła w skrajnej biedzie, w mieszkaniu przeznaczonym do rozbiórki, z problemem szczurów i okresami, kiedy brakowało jedzenia. Sama Davis wspominała później, że doświadczenia pogardy związanej z biedą i kolorem skóry zaczęła traktować jak prawdę o sobie.
I tu właśnie Bourdieu powiedziałby zapewne: spójrzcie, człowiek nie rozpoczyna życia na pustej planszy. Jedni dostają od rodziny pieniądze, znajomości, język, obycie, poczucie, że pewne miejsca są „dla nich”. Inni muszą najpierw odkryć, że takie miejsca w ogóle istnieją. Francuski socjolog nazywał te zasoby kapitałem ekonomicznym, społecznym i kulturowym, a uwewnętrznione poczucie własnego miejsca w świecie wiązał z pojęciem habitusu.
Viola Davis nie odziedziczyła biletu wstępu do amerykańskiej elity kulturalnej. Musiała najpierw uwierzyć, że wolno jej stanąć przed drzwiami.
Kiedy talent spotyka instytucję
Teatr stał się dla niej sposobem przejścia między światami. Ukończyła Rhode Island College w 1988 roku, a następnie dostała się do Juilliard School w Nowym Jorku – jednej z najważniejszych szkół artystycznych w Stanach Zjednoczonych. I tu biografia Davis robi się interesująca nie tylko psychologicznie, ale również społecznie.
W języku Bourdieu można powiedzieć, że szkoła pozwoliła jej zdobywać kapitał kulturowy, którego nie mogła po prostu odziedziczyć: warsztat, znajomość kanonu, język środowiska, dyplom i dostęp do pola zawodowego. Ale Bourdieu przestrzegałby przed zbyt łatwym morałem. Sukces Davis nie dowodzi przecież, że bieda i pochodzenie nie mają znaczenia. Przeciwnie – wyjątek czasem pokazuje regułę wyraźniej niż statystyka. Jeżeli ktoś musi wykonać dziesięć razy więcej pracy, żeby znaleźć się w tym samym pokoju, fakt, że w końcu wszedł do środka, nie oznacza jeszcze, że drzwi były dla wszystkich jednakowo otwarte.
Kariera rozwijała się latami. Davis zdobyła Tony za King Hedley II w 2001 roku, a drugą statuetkę za Płoty w 2010. W filmie „Wątpliwość” wystarczyła jej krótka, około dziesięciominutowa obecność u boku Meryl Streep, by otrzymać pierwszą nominację do Oscara.

Najtrudniej zmienić nie karierę, lecz definicję „normalności”
Prawdziwy przełom nastąpił w 2015 roku. Za Annalise Keating w serialu „Sposób na morderstwo” Davis została pierwszą czarnoskórą kobietą, która zdobyła Emmy dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej w serialu dramatycznym. W przemówieniu powiedziała rzecz znacznie ważniejszą niż kolejny banał o marzeniach: od innych kobiet dzieli kobiety kolorowe przede wszystkim możliwość otrzymania odpowiedniej szansy.
Bourdieu używał pojęcia przemocy symbolicznej dla opisania sytuacji, w których społeczne hierarchie zaczynają wyglądać jak coś naturalnego. Nie trzeba już nikomu mówić: „to miejsce nie jest dla ciebie”. Wystarczy tak długo pokazywać jeden typ urody, języka, zachowania i sukcesu jako oczywisty, aż pozostali sami zaczną podejrzewać, że z nimi jest coś nie tak. Davis opowiadała, że jako dziewczynka internalizowała pogardliwe określenia i czuła się gorsza oraz nieatrakcyjna.
Dlatego jej sukces ma znaczenie większe niż kolekcja statuetek. Oscar za „Płoty” w 2017 roku uczynił ją pierwszą czarnoskórą osobą z aktorską „potrójną koroną” – Oscarem, Emmy i Tony. W 2023 roku Grammy za audiobook autobiografii Finding Me dopełniło EGOT.

Nie chodzi o to, że każdy może. Chodzi o to, dlaczego nie każdy może
Właśnie tutaj historia Violi Davis staje się ciekawsza od typowej hollywoodzkiej opowieści o sukcesie. Można ją przecież sprzedać bardzo łatwo: biedna dziewczynka, talent, ciężka praca, Juilliard, czerwony dywan, Oscar. Koniec, proszę państwa, system działa.
Tylko że Davis swoim życiem mówi właściwie coś przeciwnego. Talent występuje we wszystkich klasach społecznych, lecz możliwości jego rozwinięcia już nie. Podobnie myślał Bourdieu: szkoła, kultura i instytucje mogą otwierać drzwi, ale potrafią też odtwarzać hierarchie, jeśli za naturalne uznają kompetencje wyniesione z uprzywilejowanych domów.
A gdyby do rozmowy zaprosić jeszcze Ervinga Goffmana, który pisał o społecznym przedstawianiu siebie, pojawiłby się kolejny paradoks: Davis zawodowo całe życie wciela się w role, ale jej największym zwycięstwem okazało się chyba to, że coraz mniej chciała grać rolę kobiety, jakiej oczekiwał od niej świat. Założona wraz z mężem Juliusem Tennonem firma JuVee Productions deklaruje dziś tworzenie historii poszerzających przestrzeń dla różnych głosów i doświadczeń.
Viola Davis nie jest więc dowodem, że każdy może zostać Violiną Davis. Jest znacznie ciekawszym dowodem na to, ile talentu społeczeństwo może nigdy nie zobaczyć, jeżeli nie stworzy mu warunków, by został zauważony.

Dlaczego warto o niej pamiętać?
Bo opowieść o Violi Davis pozwala odwrócić jedno z najbardziej kuszących zdań naszej kultury: „skoro jej się udało, każdy może”. Nie – skoro jej się udało mimo tylu barier, warto raczej zapytać, ilu równie utalentowanych ludzi nigdy nie dostało podobnej szansy. I właśnie w tym miejscu Hollywood spotyka Pierre’a Bourdieu znacznie ciekawiej niż na czerwonym dywanie.

Ciekawostki
- Viola Davis urodziła się 11 sierpnia 1965 roku w St. Matthews w Karolinie Południowej, a dorastała w Central Falls w Rhode Island.
- Ukończyła Rhode Island College, a następnie kształciła się przez cztery lata w Juilliard School.
- Za „Sposób na morderstwo” została w 2015 roku pierwszą czarnoskórą laureatką Emmy dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej w serialu dramatycznym.
- Oscar za „Płoty” sprawił, że jako pierwsza czarnoskóra osoba zdobyła aktorską „potrójną koronę”: Oscara, Emmy i Tony.
- W 2023 roku zdobyła Grammy za nagranie autobiografii Finding Me, dołączając wówczas jako osiemnasta osoba do grona laureatów EGOT.
Józef Michałek – Radio awangarda
