Głos, który nie potrzebował mikrofonu
25 lipca 1980 roku Rosja pożegnała człowieka, który mówił to, czego nie wypadało powiedzieć głośno – Władimir Wysocki. Gdyby jego głos można było wlać do butelki, sprzedawaliby go na receptę – na samotność, tęsknotę i totalitarną codzienność. Nie był „ładnym” śpiewakiem. Nie musiał. Śpiewał tak, że bolało.
Oficjalnie – aktor teatru Taganka, autor piosenek, poeta. Nieoficjalnie – sumienie ZSRR. Władze go nie znosiły, ale ludzie go kochali. Miliony kaset magnetofonowych z jego pieśniami krążyły z rąk do rąk jak relikwie – nielegalnie, ale z nabożeństwem. Śpiewał o tym, o czym nie można było mówić: o absurdzie władzy, o wojnie, o samotności i wolności. Gitara i gardło starczyły mu za karabin i transparent.
Mówią, że jak grał „Hamleta” na Tagance, to nie można było kupić biletu nawet za kilka miesięcznych pensji. Ale to nie teatr uczynił z niego legendę. To jego pieśni – chropowate, bezpośrednie, na granicy krzyku – mówiły więcej niż wszystkie redakcyjne artykuły „Prawdy”.
Wódka, gitara i walka z ciszą
Wysocki żył jak grał – intensywnie, bez filtra, często wbrew rozsądkowi. Palił jak lokomotywa, pił jak czołg, pisał jak prorok. Jego życie prywatne było chaotyczne, ale nikt nie oczekiwał po nim porządku. Był ikoną kultury nieoficjalnej – tą, której się nie drukuje, ale którą każdy zna na pamięć.
Jego związki – zwłaszcza ten z aktorką Mariną Vlady – były równie legendarne jak jego koncerty. Cierpiał na bezsenność, depresję, miał problemy z sercem, ale tworzył nieustannie. Zmarł w wieku 42 lat – w dzień igrzysk olimpijskich w Moskwie. Władze nie ogłosiły żałoby. Ludzie zrobili to sami. Na jego pogrzeb przyszło ponad milion ludzi. Bez zaproszeń. Po prostu przyszli pożegnać człowieka, który mówił za nich.

Ciekawostki
- Choć wydał zaledwie jeden oficjalny album za życia, napisał ponad 600 piosenek i wierszy.
- Jego twórczość była przez długi czas rozpowszechniana w tzw. samizdacie – nielegalnym obiegu literatury.
- Miał własny, niepowtarzalny styl gry na gitarze – uderzał mocno, niemal perkusyjnie, co nadawało jego piosenkom intensywność.
- Władze ZSRR do końca życia odmawiały mu oficjalnych nagród i uznania, choć był wielbiony przez miliony.
- Jeden z kraterów na Merkurym nosi jego imię – bo jego głos był międzyplanetarny.
