Słuchaj nas online

RADIO AWANGARDA

słuchaj nas

Informacje | Kultura | Rozrywka | Nauka

Wszyscy gramy, nawet gdy nie udajemy – świat według Ervinga Goffmana

Więcej od tego autora

Czas czytania: 4 minuty

Erving Goffman – socjolog, który zajrzał za kulisy codzienności

Kilka osób wsiada do windy. Nikt nie patrzy zbyt długo, każdy ustawia ciało w bezpiecznej odległości, a po otwarciu drzwi wszyscy wychodzą tak, jakby przed chwilą nie uczestniczyli w małym, starannie wyreżyserowanym rytuale. Większość z nas widzi w tym zwyczajną chwilę. Erving Goffman zobaczył mechanizm społeczny – delikatny porządek gestów, spojrzeń i przemilczeń, dzięki któremu obcy ludzie potrafią przebywać obok siebie bez wywoływania katastrofy.

Z kanadyjskiej prowincji na pierwszą scenę socjologii

Urodził się 11 czerwca 1922 roku w Mannville w kanadyjskiej Albercie, w rodzinie żydowskich emigrantów z Europy Wschodniej, a dorastał w Manitobie. Studiował na Uniwersytecie w Toronto, później zaś na Uniwersytecie Chicagowskim, gdzie uzyskał magisterium i doktorat z socjologii. Zamiast od razu budować wielką teorię społeczeństwa, pojechał na wyspę Unst w archipelagu Szetlandów i przez wiele miesięcy obserwował codzienne kontakty mieszkańców. Interesowało go nie to, co ludzie deklarują w ankietach, lecz to, jak zachowują się wobec siebie w chwili, gdy sytuacja właśnie się rozgrywa.

Z tych obserwacji wyrosła książka „Człowiek w teatrze życia codziennego”. Goffman opisał spotkania między ludźmi za pomocą języka sceny: mamy występ, publiczność, dekorację, rekwizyty, fasadę oraz kulisy, w których można przygotować rolę albo na chwilę ją porzucić. Nie twierdził jednak, że wszyscy bezustannie kłamiemy. Rola nie musi być oszustwem – jest raczej sposobem dostosowania zachowania do sytuacji. Inaczej rozmawiamy z dzieckiem, inaczej z przełożonym, a jeszcze inaczej z przyjacielem, choć w każdym przypadku pozostajemy sobą.

Zachować twarz, czyli ocalić wspólną sytuację

Jednym z najbardziej przenikliwych pomysłów Goffmana było zarządzanie wrażeniem. Człowiek próbuje wpływać na to, jak odbierają go inni, lecz jednocześnie pomaga im podtrzymywać ich własny obraz siebie. Kiedy ktoś myli nazwisko, rozlewa kawę albo opowiada żart, który umiera w ciszy, otoczenie często dyskretnie ratuje sytuację. Odwracamy wzrok, zmieniamy temat, uśmiechamy się odrobinę bardziej, niż wymaga tego dowcip. To właśnie praca nad zachowaniem twarzy – niepozorna konserwacja porządku społecznego.

Goffman pokazał, że społeczeństwo nie istnieje wyłącznie w ustawach, urzędach i wielkich strukturach. Odtwarza się również podczas powitania, rozmowy przy stole, mijania się na chodniku oraz uprzejmego udawania, że nie zauważyliśmy cudzej wpadki. Rytuały interakcyjne bywają banalne, ale bez nich codzienność szybko zamieniłaby się w pole drobnych upokorzeń. Dziś jego język wyjątkowo dobrze pasuje do mediów społecznościowych, gdzie scena, kulisy i zarządzanie wrażeniem zostały wyposażone w filtry, statystyki oraz przycisk „opublikuj”.

Gdy instytucja zaczyna urządzać człowieka od nowa

W latach 1955–1956 Goffman prowadził roczne badania terenowe w ogromnym szpitalu psychiatrycznym St. Elizabeths w Waszyngtonie. Na tej podstawie powstały „Instytucje totalne” – analiza miejsc, w których praca, odpoczynek i życie prywatne zostają podporządkowane jednej administracji. W takich warunkach człowiek może stopniowo tracić dotychczasowe role, przedmioty osobiste, prywatność oraz możliwość samodzielnego decydowania o rytmie dnia. Goffmana interesował nie tylko regulamin, lecz także to, jak mieszkańcy instytucji próbują zachować resztki autonomii.

Kilka lat później w książce „Piętno. Rozważania o zranionej tożsamości” opisał sytuację ludzi, których społeczeństwo redukuje do jednej cechy uznanej za kompromitującą, niebezpieczną albo gorszą. Piętno nie tkwi po prostu w osobie – powstaje w relacji między cechą a oczekiwaniami otoczenia. Ta myśl pozostaje niewygodna, ponieważ każe zapytać nie tylko, co jest „nie tak” z człowiekiem, lecz także co jest nie tak z normą, która odbiera mu pełnię tożsamości.

Ramy, przez które oglądamy świat

W „Analizie ramowej” Goffman zajął się jeszcze subtelniejszym problemem: skąd wiemy, co właściwie dzieje się w danej chwili. Ten sam gest może być groźbą, żartem, próbą aktorską albo elementem gry, a sens zależy od ramy, w której go umieścimy. Ramy organizują doświadczenie i podpowiadają, jak interpretować wydarzenia, zanim zdążymy świadomie je przemyśleć.

Goffman zmarł 19 listopada 1982 roku w Filadelfii, mając 60 lat. Był wówczas 73. prezydentem American Sociological Association, a przygotowany przez niego wykład prezydencki „Porządek interakcyjny” ukazał się pośmiertnie w 1983 roku. Pozostawił po sobie socjologię, która nie patrzy na ludzi z wysokości – siada obok nich w poczekalni i cierpliwie obserwuje, kto pierwszy odwróci wzrok.

Ciekawostki

  • Podczas badań do doktoratu Goffman spędził łącznie około dwunastu miesięcy na wyspie Unst w archipelagu Szetlandów.
  • „Człowiek w teatrze życia codziennego” zajął dziesiąte miejsce w ankiecie Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego dotyczącej najbardziej wpływowych książek socjologicznych XX wieku.
  • Szpital St. Elizabeths, w którym prowadził badania, liczył wówczas ponad siedem tysięcy pacjentów.
  • Goffman interesował się również hazardem, a stypendium Guggenheima otrzymał na badania nad funkcjonowaniem kasyn.
  • Jego ostatni ważny tekst, „Porządek interakcyjny”, został opublikowany już po jego śmierci jako wykład prezydencki American Sociological Association.

Dlaczego warto o nim pamiętać?

Bo Goffman zauważył coś, co wielkim teoriom często umyka: społeczeństwo powstaje także z drobiazgów. Z tonu głosu, odpowiedniej odległości, pozornie obojętnego spojrzenia i decyzji, by nie zawstydzać człowieka bardziej, niż zrobił to już los.

Jego książki uczą również radosnego sceptycyzmu wobec własnej „autentyczności”. Nie każda rola jest fałszem, nie każda maska oznacza zakłamanie, a kulisy nie zawsze skrywają prawdziwszego człowieka. Czasem jesteśmy po prostu zbiorem ról, które nauczyliśmy się grać wystarczająco dobrze, aby móc żyć razem.

Koniecznie przeczytaj

Najnowsze